Ropa naftowa ponownie wczoraj trochę staniała w reakcji na wzrost zapasów w Stanach Zjednoczonych. Niespodziewany spadek tych zapasów w poprzednim tygodniu spowodował wzrost ceny o 4,1%. W sumie jest już ona o jedną piątą droższa niż pod koniec kwietnia, gdyż przez cały czas jej zapasy w USA utrzymują się poniżej ubiegłorocznych poziomów. Do spadku ceny ropy przyczyniła się też wiadomość o zakończeniu strajku w Nigerii, którego organizatorzy grozili objęciem nim przemysłu naftowego, jeśli do niedzieli nie będzie porozumienia. Nigeria była w kwietniu szóstym dostawcą ropy do USA. Cena baryłki ropy Brent na giełdzie w Londynie spadła po południu do 27,99 USD z 28,31 na wtorkowym zamknięciu.
Miedź zdrożała wczoraj po raz pierwszy w tym tygodniu po opublikowaniu informacji o wzroście sprzedaży samochodów na rynku amerykańskim. Sprzedaż ta zwiększyła się do 16,4 mln aut w czerwcu z 16,1 mln w maju. Każdy samochód zawiera w sobie średnio 25 kg miedzi. Ta wiadomość zmniejszyła nieco obawy uczestników rynku metali, że rozwój amerykańskiej gospodarki nie będzie na tyle szybki, by zwiększyć popyt na tego rodzaju surowce. Po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1653 USD, a więc była droższa o 11 USD niż na wtorkowym zamknięciu.
Złoto na azjatyckich rynkach trochę wczoraj staniało, co było przede wszystkim reakcją na wzrost jego ceny od piątku do wtorku o 1,6%, a to z kolei było spowodowane ciągłym umacnianiem się euro wobec dolara w ostatnich dniach. Wczoraj tendencja ta została wyhamowana. Cena złota z natychmiastową dostawą spadła na giełdzie w Tokio o 0,1%, do 351,05 USD za uncję z 351,50 USD dzień wcześniej.