Sesja środowa wpisuje się w ciąg wydarzeń, rozpoczęty już na początku bieżącego tygodnia. Nie są to jednak zdarzenia korzystne dla posiadaczy długich pozycji, ale po kolei.

W poniedziałek zaczęło się osłabienie, którego skutkiem było wyjście dołem ze zwyżkującego klina (szczególnie dobrze widoczne na wykresie 60-minutowym). Wtorek przyniósł pogłębienie i przyspieszenie spadku. Strona popytowa zdołała jednak utrzymać linię trendu wzrostowego i dolne ograniczenie 2-miesięcznego kanału. Wydatnie pomógł w tym instrument bazowy, broniąc wsparcia na 1225 pkt. Spore wyprzedanie wskaźników, z których część (RSI, CCI) dotarła do poziomów równowagi, także sprzyjało korekcyjnemu odbiciu. Istotnie notowania kontraktów otworzyły się ponad wtorkowym zamknięciem i dotarły w rejon połowy czarnego korpusu - tu jednakże zaczęły się problemy.

Mamy obecnie swoisty dualizm sytuacji technicznej na rynku kontraktów na WIG20 i samego indeksu. Oto bowiem WIG20 zszedł we wtorek poniżej linii trendu, wykonując w środę ruch powrotny do 1240 pkt. W związku z tym, w wariancie pesymistycznym, indeks jest zagrożony spadkiem do 1180 pkt. Z kolei wykres kontraktów pozostaje nadal we wnętrzu kanału. Proponuje więc uzależnić obecność na rynku ,po "krótkiej" stronie, od tego, czy indeks powróci ponad linię trendu. Dzisiejszy brak rozstrzygnięć w tym aspekcie skłania do utrzymywania krótkich pozycji. Jeśli bowiem w horyzoncie najbliższych sesji pogłębiony zostałby wtorkowy dołek, to na wykresie 60-minutowym pojawią się złowieszcze dwa garby, a na dziennym zrealizowane "harami".

Ważne średnioterminowe wskazania płyną z takich oscylatorów, jak MACD, RSI i Ultimate. Ten pierwszy wygenerował we wtorek sygnał sprzedaży, zaś Ultimate i RSI spadły poniżej linii odpowiednio 4- i 5-miesięcznego trendu.