Rynkowi wciąż brak jest zdecydowania. Obrazuje to trwająca od dwóch tygodni stabilizacja notowań. We wtorek została przełamana dwumiesięczna linia trendu wzrostowego, ale wczoraj okazało się, że ten fakt nie ma większego znaczenia dla rynku. Indeks powrócił powyżej tej prostej, co skłania do wskazania poziomów 1226 i 1256 pkt jako kluczowych w krótkim okresie. Pierwszy jest wyznaczony przez szczyt z 6 czerwca, a jego ewentualne przebicie potwierdzi, że wtorkowe notowania zapoczątkowały proces odwracania średnioterminowej tendencji. Drugi jest związany z grudniowym maksimum. Wybicie ponad ukształtowany wtedy wierzchołek zapowiadałoby dotarcie WIG20 przynajmniej do 1285 pkt. Nie wydaje się, by kupujących było stać na więcej w tej fali wzrostowej.
Sygnałów słabnięcia popytu jest coraz więcej. Do zalecenia sprzedaży ze strony dziennego Stochastica, który po miesiącu przebywania w strefie wykupienia powrócił do wartości neutralnych, dołączył RSI. Ten wskaźnik wybił się z kilkutygodniowej konsolidacji, zapowiadając taki sam ruch na indeksie. Nie można pominąć, że przez ostatni miesiąc WIG20 praktycznie przebywa cały czas w konsolidacji. Najpierw, na wysokości ok. 1215 pkt, potem, po jednorazowym wybiciu w górę z 18 czerwca, w okolicach 1240 pkt. Porównując to zachowanie ze stabilną zwyżką z maja widać wyraźne osłabienie popytu. Wreszcie niepokojący przebieg ma MACD. Sporo poniżej grudniowego szczytu wysłał sygnał sprzedaży, pierwszy od połowy kwietnia.
Kupujący mają jednak wciąż w ręku jeden bardzo silny argument. Jest nim kierunek kilkumiesięcznego trendu. Wczoraj było widać, że wiara w jego kontynuację jest wciąż duża. Tyle tylko, że ruch w górę dwóch spółek (PKN i PEO) to zbyt mało, aby myśleć o przebiciu tak silnej bariery, jak 1256 pkt. Nawet jeśli ostatecznie popyt odniesie sukces, prawdopodobnie oznaczać to będzie jedynie przeniesienie konsolidacji na wyższy o kilkanaście punktów poziom. Przy obecnych wysokich wycenach akcji, stopniowo pogarszających się nastrojach na światowych parkietach i wciąż niepewnych perspektywach na drugie półrocze, mało realne jest wystąpienie stabilnego i trwałego trendu rosnącego.