Ropa naftowa zdrożała wczoraj i to znacznie, bo o 2,25%. Środowe wiadomości o zakończeniu strajku w Nigerii okazały się bowiem przedwczesne. Co więcej, działacze związkowi zaczęli wycofywać pracowników z terminali przeładunkowych, co grozi wstrzymaniem eksportu z tego kraju. Organizacja związkowa zrzeszająca pracowników zatrudnionych przy wydobyciu ropy zagroziła zaś przerwaniem pracy, jeśli rząd do niedzieli nie zgodzi się na odwołanie 54-proc. podwyżki cen paliw, co było przyczyną rozpoczęcia strajku generalnego. Nigeria wydobywała w czerwcu 2,1 mln baryłek dziennie i była szóstym producentem w OPEC. Cena baryłki ropy Brent na giełdzie w Londynie wzrosła po południu do 28,60 USD z 27,99 na środowym zamknięciu.

Miedź po środowej zwyżce ceny znowu wczoraj staniała po informacji amerykańskiego rządu o wzroście bezrobocia w czerwcu do 6,4%, co o 0,2 pkt. proc. przewyższyło prognozy. Bezrobocie w USA jest więc największe od kwietnia 1994 r., a tak zła sytuacja na tamtejszym rynku wzmogła obawy, że spodziewany wzrost gospodarczy okaże się zbyt słaby, by spowodować wyraźny wzrost popytu na miedź. Po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1655 USD, a więc była tańsza o 12 USD niż na zamknięciu dzień wcześniej.

Złoto też trochę wczoraj staniało, gdyż kurs euro spadł wobec dolara, co zmniejszyło popyt na kruszec ze strony europejskich inwestorów. Euro staniało po wypowiedzi kanclerza Niemiec o szkodliwości mocnego kursu tej waluty dla eksportu oraz o informacji o piątym z rzędu miesiącu spadku aktywności w strefie euro. Cena złota z natychmiastową dostawą spadła na giełdzie w Londynie o 0,5% do 349,95 USD za uncję.