Reklama

Jak makler z maklomatem...

Publikacja: 04.07.2003 10:28

"Alpagi łyk i dyskusje po świt, niecierpliwy w nas ciska się duch" - tak, nawiązując do starego przeboju Perfectu, można opisać niekończące się, trwające od wielu lat dyskusje na odwieczny temat polskiego rynku kapitałowego: kim ma być makler czy doradca inwestycyjny. Ostatnio, za sprawą toczonego w PARKIECIE pojedynku bokserskiego Grabowski-Dobrowolska, czyli ZMiD-IDM pojawił się kolejny aspekt - kto jest ważniejszy i kto kogo powinien kontrolować. Duch ciska się w środowisku strasznie niecierpliwie od lat i niezbyt wiele z tego wynika. Dyskusje do świtu najwyraźniej nie służą.

To tyle "knajackich", jak powiedzą niektórzy, żartów. Dla mnie spór Izby Domów Maklerskich ze Związkiem Maklerów i Doradców ma charakter bardziej ambicjonalny i personalny niż merytoryczny. Chodzi, jak zwykle, o wpływy i rząd dusz. Nie dziwię się przy tym emocjom ani jednej, ani drugiej strony. I co więcej, za te emocje ich szanuję, choć niezmiennie pozostaję krytyczny wobec poczynań głównych aktorów. Poza akademickimi dyskusjami i "zadymą" środowiskową jest jednak życie. Takie zupełnie przyziemne. Codzienne sprawy inwestorów. I tego widzenia świata brakuje mi we wspomnianym już środowiskowym pojedynku. Zarówno szacowni koledzy maklerzy i doradcy, jak i właściciele oraz zarządzający domami maklerskimi zdają się zapominać, że ich byt zależy nie od tego, czy mocniejszy będzie Grabowski czy Dobrowolska, lecz od tego, czy znajdą KLIENTÓW. I zamiast kopać się po kostkach w bezustannych sporach, trzeba myśleć o tym, jak pozyskać klientów właśnie. Dla wspólnego dobra. I wspólnego zysku.

Proponuję ankietę dla inwestorów: powiedzcie Państwo sami, jak często (jeśli kiedykolwiek...) maklerzy czy doradcy z Waszych biur maklerskich kontaktowali się z Państwem, by zaoferować nowe usługi, nowe analizy, jakąś linię kredytową, może spotkanie z analitykiem? Ja do mojego biura (czwartego, z którego usług korzystam) zaglądam rzadko. Z oczywistych względów, choć praktycznie cały czas "wiszę" na monitorach, jestem raczej nudnym, pasywnym inwestorem. Trochę akcji, trochę obligacji. Rzadkie transakcje. Do sposobu realizacji zleceń nie miałem nigdy żadnych zastrzeżeń. Praktycznie każde było wykonywane w kilkanaście - kilkadziesiąt sekund po złożeniu. Bez zbędnych formalności.

Ale... No właśnie. Heca polega na tym, że nikt nigdy nie starał się zachęcić mnie np. do skorzystania z jakichś innych niż standardowe usług. Jedyny telefon, jaki otrzymałem z instytucji, pochodził z banku - właściciela biura. Zakłopotany mocno obywatel domagał się ode mnie zapłaty kilkudziesięciu złotych za rachunek bankowy a'vista, z którego nigdy nie korzystałem i który uległ likwidacji jakiś rok wcześniej. Notabene ubawiła mnie zachęta, bym "coś tam wpłacił, bo się opłaca". A ponieważ na tyle jeszcze nie zgłupiałem, żeby stracić wiarę w matematykę, to uznałem, że propozycja jest absurdalna i - lekko zirytowany - podziękowałem za ofertę. Tak więc to był jedyny kontakt z grupą, która jest właścicielem biura, w którym mam rachunek. O pardon, był jeszcze tzw. agent ubezpieczeniowy, który plótł kompletne androny o niezwykłych inwestycyjnych (!) zaletach polisy ubezpieczenia na życie. Ale o tym absurdzie nie chce mi się już nawet opowiadać.

Niestety, nikt z "mojego" biura maklerskiego nie kiwnął palcem, by zainteresować mnie ofertą. Myślę, że bardzo podobne są doświadczenia tysięcy innych inwestorów. To przykre, ale odnoszę wrażenie, że w jałowych dyskusjach zarówno maklerzy i doradcy, jak i domy maklerskie zapominają o tym, co najważniejsze. O inwestorach.

Reklama
Reklama

Powyższy tekst jest wyłącznie wyrazem osobistej wiedzy i poglądów autora i nie może być inaczej interpretowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama