Rosyjskie, a także zagraniczne koła gospodarcze przyjęły z zaniepokojeniem aresztowanie prezesa Group Menatep - Płatona Lebiediewa. Po przesłuchaniu w prokuraturze generalnej został oskarżony o zawłaszczenie dziewięć lat temu akcji jednego z państwowych przedsiębiorstw o wartości 283 mln USD. W tej sprawie przesłuchano też jako świadka Michaiła Chodorkowskiego, dyrektora generalnego czołowego rosyjskiego koncernu naftowego Jukos, w którym Group Menatep ma 61-proc. udział.
Wydarzenie zahamowało dotychczasowy wzrost notowań Jukosu i w czwartek jego akcje staniały o 6,1%. Piątek przyniósł wprawdzie uspokojenie nastrojów na giełdzie, ale eksperci nie wykluczają dalszej wyprzedaży walorów, a w efekcie osłabienia jego reputacji. To zaś mogłoby Jukosowi utrudnić pozyskanie zachodniego partnera, któremu chce sprzedać pokaźny udział. Na razie Michaił Chodorkowski uzyskał zapewnienie właścicieli miejscowego Sibnieftu, że dochodzenie nie przeszkodzi w uzgodnionym już połączeniu Group Menatep z Jukosem.
Sprawa Lebiediewa ma jednak szerszy wymiar. Przypomniała bowiem wątpliwości dotyczące prywatyzacji rosyjskiego sektora państwowego w latach 90. To właśnie wtedy powstały w Rosji olbrzymie fortuny dzięki przejęciu przez prywatne firmy udziałów w czołowych przedsiębiorstwach surowcowych i energetycznych. Zdarzało się, że przetargi organizowali późniejsi nabywcy. Menatep kupił wówczas 78% akcji Jukosu za 300 mln USD. Obecnie jego wartość rynkowa sięga 29,5 mld USD.
W 2000 r. wszczęto w tych sprawach wiele dochodzeń, które później zostały przerwane. Jeżeli oskarżenie Lebiediewa jest zapowiedzią ponownego zainteresowania władz nadużyciami dotyczącymi prywatyzacji, na jaw może wyjść wiele przestępstw finansowych, które podważyłyby pozycję czołowych udziałowców oraz spółek. To zaś mogłoby zniechęcić zagranicznych przedsiębiorców do inwestowania w Rosji, a nawet pobudzić odpływ kapitałów.
Część ekspertów doszukuje się w sprawie Lebiediewa motywów politycznych. Uważa mianowicie, że rząd chce w ten sposób ostrzec magnatów gospodarczych, aby w grudniowych wyborach do Dumy nie popierali ugrupowań opozycyjnych.