Świąteczna przerwa w USA zamiast uśpić polski rynek, stała się impulsem do ataku na grudniowe szczyty. Ataku zakończonego powodzeniem. WIG20 w znakomitym stylu pokonał 1260 pkt., generując silny sygnał kupna. Sygnał analogiczny do pokonania przez S&P500 965 pkt. (co było równoznaczne z zanegowaniem kilkuletniej formacji RGR) czy też z przebiciem przez japoński Nikkei bariery 9300-9500 pkt. W obu tych przypadkach wygenerowane sygnały kupna oznaczają narodziny nowego rynku byka. Notabene, trend wzrostowy w jakim obecnie znajduje się większość światowych parkietów, jest tylko falą B korekty rozpoczętej w marcu 2000 roku. Nie ma to jednak obecnie najmniejszego znaczenia, bowiem końca tej fali można oczekiwać równie dobrze w ciągu najbliższych tygodni, jak i dopiero za rok.

Wróćmy jednak do naszego rynku i do nieco krótszych perspektyw czasowych. Pokonanie przez WIG20 grudniowego szczytu na dużym obrocie (prawie 230 mln zł) w połączeniu z długa białą świecą na wykresie, będzie zachętą do kupna akcji. Najbliższym oporem w tej chwili są okolice 1300 pkt. (dołek z maja ub.r). Do jego testu powinno dojść w najbliższych dniach. Być może nawet w poniedziałek. Patrząc na układ świec na wykresie tygodniowym, gdzie byki maja bezwzględną przewagę, trudno oczekiwać iż podaż coś zwojuje na tym poziomie. Stąd też już teraz można powiedzieć, że 1400 pkt. stoi otworem.

Warto zwrócić uwagę na ostatni odczyt, publikowanego przez GPW, wskaźnika koniunktury Wigometr. Otóż, wśród uczestników ostatniego badania 40 proc. oczekuje wzrostu, i również 40 proc. spadku wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia (11 lipca). Oznacza to, że na rynku panują mieszane nastroje. Nie ma euforii, która zwykle oznacza koniec wzrostów. To niewątpliwie będzie pomagać stronie popytowej. Zwłaszcza przy tak korzystnej sytuacji technicznej. Do czasu, aż główne indeksy światowe nie zanegują, wygenerowanych na przestrzeni ostatnich tygodni sygnałów kupna, byki mogą czuć się bezpiecznie. To one będą nadawać ton wydarzeniom na GPW.