Reklama

Rekord Nasdaq Composite

Ze względu na sytuację techniczną indeksów światowe rynki akcji podzielić można na dwa rodzaje: te, które znajdują się poniżej linii trendu opisujących zapoczątkowaną w marcu zwyżkę i te, które przed załamaniem wzrostów wciąż się bronią. Całkiem osobny rodzaj stanowi Japonia, gdzie rynek byka trwa w najlepsze.

Publikacja: 05.07.2003 09:39

Amerykański rynek akcji zaliczać można do obydwu rodzajów, w zależności od tego, który indeks uznamy za reprezentatywny dla tamtejszej gospodarki. Zdominowany przez spółki zaawansowanych technologii Nasdaq Composite skutecznie broni się przed spadkiem, natomiast reprezentujący szersze grono firm S&P 500 jest już poniżej linii trendu.

Nasdaq Composite

najwyżej od 52 tygodni

Spółki technologiczne wciąż są w cenie. W środę Nasdaq Composite zakończył sesję na 1678,7 pkt co jest najwyższą wartością indeksu od 52 tygodni. Poprzedni rekord z 18 czerwca został pobity raptem o 1,5 pkt. W czwartek kupującym nieco zabrakło sił i wartość wskaźnika spadła do 1663,5 pkt. Rozmiary spadku nie są może imponujące, ale mimo to ma on istotne znaczenie. Jest to już bowiem trzeci raz na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, kiedy w okolicach 1680 pkt pojawia się zwiększona podaż akcji. Podobnie było na sesjach 6 i 19 czerwca. Jednak prognozowanie tylko na tej podstawie dalszego spadku notowań jest nieuzasadnione. Kluczowym wsparciem w krótkim terminie jest bowiem 1600 pkt. Tutaj znajduje się najważniejsza w tej chwili linia trendu, a także lokalne czerwcowe dołki. To właśnie tu zatrzymywały się spadki po nieudanych atakach na 1680 pkt. Gdyby tym razem sprzedających nie udało się zatrzymać, będziemy mieli istotną zmianę trendu.

Sytuacja techniczna Nasdaq Composite jest niezwykle interesująca także z punktu widzenia posiadaczy akcji. Im dłużej wspomniane 1680 pkt opiera się zakusom kupujących, tym większa będzie euforia, kiedy wartość tę uda się sforsować. Bez wzgędu na to, w którą stronę rynek pójdzie, powinniśmy mieć dość dynamiczny ruch.

Reklama
Reklama

Ruch powrotny S&P 500

Gdybym kierunek wybicia na Nasdaq prognozował na podstawie tego, co widać na wykresie S&P 500, nie wziąłbym udziału w takiej zabawie. S&P 500 pod koniec czerwca spadł poniżej linii trendu wzrostowego, biorącej początek w marcu. Dwie wzrostowe sesje (wtorek, środa) to tylko ruch powrotny do przełamanego wsparcia, dla którego granicę stanowi 1 tys. punktów. Czwartkowy spadek może tę zwyżkę kończyć. Zgodnie z takim scenariuszem, teraz byłaby pora na ostatni etap zmiany trendu krótkoterminowego, czyli spadek poniżej dołka na 974 pkt. Tutaj znajduje się analogiczne wsparcie do tego, które na wykresie Nasdaq Composite przebiega na 1600 pkt.

Od minimum z 11 marca do szczytu z 17 czerwca na 1011 pkt S&P 500 przebył dystans 26%. To więcej, niż wynosi typowy średnioterminowy trend w zapoczątkowanej w 2000 roku bessie. Stąd wniosek, że rynek szczególnie narażony jest na spadek.

Z drugiej strony, wykres indeksu w dalszym ciągu pozostaje ponad wsparciem na 965 pkt. Na tej właśnie wysokości znajdowało się górne ograniczenie konsolidacji, z której notowania wybiły się wiosną. Opierając się na takiej interpretacji wykresu można zakładać kontynuację zwyżki - średnioterminowy sygnał kupna (za taki uznaję wybicie z 10-miesięcznej konsolidacji) ma przecież większe znaczenie, niż przełamana 3-miesięczna linia trendu. Wykres tygodniowy S&P 500 dopuszcza, żeby korekta wzrostów była kontynuowana nawet do 920 pkt.

Na większości wykresów europejskich indeksów wzrostowe linie trendu zostały przełamane. Stało się tak m.in. na dwóch z trzech największych rynków: w Londynie i Paryżu. W obydwu wypadkach wykresy głównych indeksów (CAC-40 i FT-SE 100) znalazły się poniżej lokalnych majowych szczytów, co oznacza, że struktura trendów wzrostowych została złamana. Honoru największych rynków Starego Kontynentu broni jeszcze tylko niemiecki DAX, który zdołał obronić wsparcie na 3070 pkt.Nikkei odrabia straty

Już trzeci miesiąc w trendzie wzrostowym znajduje się giełda w Tokio. Od 28 kwietnia Nikkei 225 zyskał 26% (w walucie lokalnej). Nie jest to wynik świadczący o wyjątkowej sile tamtejszego rynku. Skala wzrostów na giełdach amerykańskich i europejskich w czasie wiosennego ożywienia była podobna lub nawet większa. Nikkei 225 odrabia zatem tylko zaległości w stosunku do innych największych rynków świata. W ocenie tego, co dzieje się na japońskim rynku akcji, istotne jest, że wzrost zaczynał się z najniższego od ponad 20 lat poziomu. Jest mała szansa, żeby tak rozległa bessa zakończyła się bez formacji odwrócenia trendu. A takiej na wykresie Nikkei nie było.

Reklama
Reklama

Z tego stwierdzenia nie wynika, że powinniśmy zakładać natychmiastowy koniec wzrostów. Na podstawie analizy wykresu można stwierdzić, że jeśli zwyżka nie zostanie zahamowana teraz (na poziomie 9500-9600 pkt kształtowały się dołki na przełomie 2001 i 2002 roku), to może potrwać nawet do 12 tys. punktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama