Według danych nadzoru, liczba czynnych polis zwiększyła się w porównaniu z I kwartałem ub.r. o blisko 1,36 mln sztuk, z czego aż 1,06 mln przypada na klientów indywidualnych. Ten gwałtowny "wzrost" zainteresowania ochroną ze strony klientów indywidualnych jest zaskakujący, bo Polacy do tej pory byli bardzo wstrzemięźliwi, jeśli chodzi o zakup ubezpieczeń majątkowych.
Strach przed złodziejami?
Z danych nadzoru wynika, że w I kwartale o blisko dwie trzecie zwiększyła się liczba czynnych polis wystawionych klientom indywidualnym w związku z zakupem ubezpieczeń od kradzieży. W tym czasie łączny przypis składki od tej grupy klientów wzrósł o niecałe 20%. Tego skąd więc wziął się taki imponujący wzrost liczby tych polis? Nie udało nam się tego dowiedzieć w KNUiFE.
Niska średnia składka kwartalna (około 25 zł) - liczona od różnicy - wskazywałaby, że są to polisy dołączane do innych produktów, np. kart bankowych. Oznaczałoby to jednak "złamanie" dotychczasowej praktyki w ramach współpracy banków i ubezpieczycieli. Do tej pory było tak, że jeśli bank chciał uszczęśliwić swoich klientów "darmowym ubezpieczeniem", to najczęściej podpisywał z partnerem ubezpieczeniowym jedną zbiorową polisę.
Wzrost liczby polis od kradzieży na pewno tylko w części jest związany z 17-proc. wzrostem sprzedaży ubezpieczeń mieszkań i domków letniskowych. Wygląda na to, że lepsza sprzedaż polis mieszkaniowych pociągnęła w górę popyt na indywidualne ubezpieczenia odpowiedzialności ogólnej oraz przynajmniej w części także ubezpieczeń następstw nieszczęśliwych wypadków. W I kwartale br. wzrosła blisko o 15% również sprzedaż ubezpieczeń autocasco.