W maju na rynku kasowym zawarto transakcje o łącznej wartości 48 mld zł - wynika z najnowszych danych NBP. To prawie trzykrotnie mniej niż w styczniu 2002 r., (obroty wyniosły wtedy 130 mld zł) i niemal dwukrotnie mniej niż w maju 2002 r. (93 mld zł). Jeszcze bardziej zmniejszyła się wartość transakcji terminowych (forward), z 28 mld zł w styczniu 2002 r. do 8 mld zł w maju br.
To już inny rynek
- Na początku ub.r. rynek walutowy funkcjonował zupełnie inaczej niż obecnie. Handel złotym koncentrował się wtedy w Warszawie. Teraz coraz więcej transakcji naszą walutą zawiera się poza Polską, głównie w Londynie, ale również we Frankfurcie czy w Paryżu. A tego NBP nie monitoruje - twierdzi Mariusz Trzpil, szef dealerów walutowych w banku Pekao. Jego zdaniem, na Warszawę przypada obecnie tylko ok. połowy obrotu złotym. Ale jeszcze mniejszy udział w transakcjach swoimi walutami mają krajowe rynki Czech i Węgier.
O tym, jak mało płynny jest polski rynek walutowy, można się było przekonać w ub. tygodniu. Pogłoski o wygasającej opcji walutowej, wystawionej rzekomo na rzecz Telekomunikacji Polskiej, spowodowały, że w ciągu jednego dnia złoty umocnił się w stosunku do dolara prawie o 2%. Według jednego ze scenariuszy, banki (będące stroną transakcji) przewidując, że spółka zrezygnuje z wykonania kontraktu, pozbywały się zgromadzonych wcześniej walut. Na rynek miało trafić od 200 do 500 mln euro.
Mniej aktywnych inwestorów