Reklama

Coraz mniej transakcji

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy znacząco zmniejszyła się wartość transakcji zawieranych na polskim rynku walutowym. W opinii specjalistów, handel złotym stopniowo przenosi się z Warszawy do centrów finansowych Europy, głównie do Londynu. Spadek płynności krajowego rynku powoduje, że wahania kursowe są coraz większe.

Publikacja: 09.07.2003 09:04

W maju na rynku kasowym zawarto transakcje o łącznej wartości 48 mld zł - wynika z najnowszych danych NBP. To prawie trzykrotnie mniej niż w styczniu 2002 r., (obroty wyniosły wtedy 130 mld zł) i niemal dwukrotnie mniej niż w maju 2002 r. (93 mld zł). Jeszcze bardziej zmniejszyła się wartość transakcji terminowych (forward), z 28 mld zł w styczniu 2002 r. do 8 mld zł w maju br.

To już inny rynek

- Na początku ub.r. rynek walutowy funkcjonował zupełnie inaczej niż obecnie. Handel złotym koncentrował się wtedy w Warszawie. Teraz coraz więcej transakcji naszą walutą zawiera się poza Polską, głównie w Londynie, ale również we Frankfurcie czy w Paryżu. A tego NBP nie monitoruje - twierdzi Mariusz Trzpil, szef dealerów walutowych w banku Pekao. Jego zdaniem, na Warszawę przypada obecnie tylko ok. połowy obrotu złotym. Ale jeszcze mniejszy udział w transakcjach swoimi walutami mają krajowe rynki Czech i Węgier.

O tym, jak mało płynny jest polski rynek walutowy, można się było przekonać w ub. tygodniu. Pogłoski o wygasającej opcji walutowej, wystawionej rzekomo na rzecz Telekomunikacji Polskiej, spowodowały, że w ciągu jednego dnia złoty umocnił się w stosunku do dolara prawie o 2%. Według jednego ze scenariuszy, banki (będące stroną transakcji) przewidując, że spółka zrezygnuje z wykonania kontraktu, pozbywały się zgromadzonych wcześniej walut. Na rynek miało trafić od 200 do 500 mln euro.

Mniej aktywnych inwestorów

Reklama
Reklama

- Płynność polskiego rynku walutowego znacząca spadła. Jest coraz mniej graczy, którzy zawierają transakcje dla zysku - ocenia Artur Wróbel, dealer walutowy z Banku Handlowego. - To prawdziwy dramat - twierdzi M. Trzpil z Pekao. - Coraz trudniej znaleźć drugą stronę transakcji. W Warszawie jest zaledwie kilka banków, które zawsze podają swoje ceny - dodaje.

W opinii specjalistów od transakcji walutowych, inwestorzy z Londynu, chociaż mają duży udział w obrotach, nie zapewniają utrzymania bieżącej płynności. Z reguły zawierają transakcje nieregularnie, zwykle wtedy, gdy coś się dzieje, np. jest przetarg obligacji, albo są jakieś ważne wydarzenia polityczne. Kiedy nie są aktywni, nie podają bieżących cen.

Według Marka Zubera, głównego ekonomisty TMS, spadek płynności rynku walutowego powoduje, że możliwe są większe dzienne wahania. - Ale w długim okresie rynek staje się coraz bardziej stabilny. To efekt wchodzenia do Polski inwestorów długoterminowych, takich jak fundusze emerytalne, które postrzegają go jako dużo bardziej bezpieczny, niż jeszcze kilka lat temu - ocenia.

W ERM II będzie trudniej

W opinii specjalistów, w miarę zbliżania się terminu wejścia Polski do Unii Europejskiej i walutowej udział Warszawy w obrotach złotym będzie się zmniejszał. Przypominają jednak, że przed wejściem naszego kraju do strefy euro pojawi się jeszcze większy problem. - Przebywając w systemie ERM II, przygotowującym do przyjęcia wspólnej waluty, Polska będzie musiała wprowadzić pasmo dopuszczalnych wahań złotego. Im będzie ono mniejsze, tym ryzyko ataków spekulacyjnych będzie większe - ostrzega M. Zuber.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama