- Potwierdzam, że prowadzimy śledztwo. Nic więcej na obecnym etapie nie mogę ujawnić - powiedział Michał Cichy, rzecznik katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak poinformował nas nadzorujący postępowanie prokurator Tomasz Tadla z katowickiej prokuratury okręgowej, śledztwo zostało wszczęte na skutek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa pochodzącego spoza struktur organów ścigania.

- Śledztwo znajduje się we wstępnej fazie i nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów. Nie są nam jeszcze znane dokładne okoliczności sprawy - dodał T. Tadla.

Przedstawiciele Stalexportu są zaskoczeni informacją o prowadzonym śledztwie w sprawie działania na szkodę spółki. - Nie wiem o co chodzi i kto mógł złożyć zawiadomienie. Nikt z przedstawicieli kierownictwa firmy nie był przesłuchiwany w tej sprawie - powiedział Marek Cywiński, dyrektor biura strategii Stalexportu.

Katowicka spółka, którą kieruje Emil Wąsacz, uratowała się przed upadłością. Zawarła układ z wierzycielami i dla części z nich wyemitowała akcje. Sprzedała udziały w firmach produkcyjnych i zbędne nieruchomości. Skupiła się na handlu metalami i powoli wychodzi na prostą. W I kwartale tego roku przy przychodach przekraczających 200 mln zł wykazała prawie 12 mln zł zysku netto. W 2002 r. poniosła 280 mln zł straty.