Należący do Allianza Deutscher Investment Trust (DIT) uruchomił w tym tygodniu fundusze akcyjny, obligacyjny i euroobligacyjny dla rosyjskich inwestorów - poinformował Anwar Irczajew, szef sprzedaży DIT w Moskwie. - Kierujemy nasze produkty do bogatych ludzi. Szukają oni dobrych sposobów inwestowania - powiedział Irczajew.
Allianz dołączył więc do producentów luksusowych samochodów, takich jak Bentley, czy banków (Citigroup), którzy zabiegają o względy rosyjskich klientów. Kraj ten przeżywa bowiem najdłuższy okres wzrostu gospodarczego od upadku ZSRR. Indeks moskiewskiej giełdy zyskał w tym roku 38%, co daje jej trzecie miejsce pod tym względem na świecie. Ropa naftowa, której Rosja jest drugim po Arabii Saudyjskiej eksporterem, wciąż jest droga. Dzięki tak sprzyjającym okolicznościom w Rosji jest już 20 dolarowych miliarderów. Więcej mają tylko USA, Japonia i Niemcy.
Dla firm zarządzających pieniędzmi, takich jak Allianz, liczba potencjalnych klientów wciąż jest jednak w Rosji niewielka. Szukają one bowiem inwestorów, którzy zarabiają co najmniej 60 tys. USD rocznie, a średnia dochodów Rosjan sięga ok. 2050 USD.
Wartość całego rynku funduszy powierniczych w Rosji to zaledwie 120 mln USD, co daje niecałego dolara w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych średnia ta wynosi ok. 24 tys. USD. Tak więc baza detaliczna w Rosji jest jeszcze niezwykle wątła. Mimo to DIT chce do końca roku pozyskać 17 mln USD. W dwóch pierwszych
dniach funkcjonowania nowych funduszy wpłynęło do nich 1,3 mln USD.