Wczoraj ceny ropy naftowej dość znacznie wczoraj wzrosły. Powodem był strach przed skutkami huraganu Claudette, który zbliża się do Zatoki Meksykańskiej. Rano z szybkością 88 km na godzinę miał minąć półwysep Jukatan i po nabraniu sił ruszyć na wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Nawet jeśli nie spowoduje zniszczeń, to na dwa do czterech dni może przerwać prace na platformach wiertniczych, w portach i rafineriach tego rejonu, a z niego pochodzi połowa dostaw ropy i jej produktów na rynek amerykański.

Baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu na giełdzie w Londynie kosztowała po południu 29,30 USD, wobec 28,71 na środowym zamknięciu.

Złoto wczoraj staniało w Nowym Jorku. Tym razem po raz pierwszy od dawna przyczyną nie było umocnienie się kursu dolara, ale pozbywanie się kontraktów przez niektórych uczestników rynku. Sprzedawali złoto, by kupić kontrakty terminowe na srebro, których cena osiągnęła pięciomiesięczne maksimum. Zainteresowanie inwestorów srebrem wzrosło w wyniku oczekiwań, że ożywienie gospodarcze zwiększy popyt na ten metal ze strony przemysłu, m.in. elektroniki. Wczoraj na nowojorskim rynku Comex uncja złota z dostawą w sierpniu staniała o 80 centów, do 343,10 USD.

Cena miedzi wzrosła wczoraj po raz piąty z rzędu. Uczestnicy tego rynku spodziewają się większego popytu w Chinach, których gospodarka nadal rozwija się w imponującym tempie. W czerwcu eksport wzrósł o 33%, a produkcja przemysłowa o 17%. Fabryki otworzyli tam ostatnio Samsung i Siemens. Po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1719 USD, a więc o 20 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej.