Niektórzy wierzyciele Bytomia (producent garniturów) zgodzili się na - jak informowała firma - "znaczące umorzenie" roszczeń. W zamian mieli szybciej otrzymać resztę należnych im pieniędzy. Szczegóły porozumienia nie zostały ujawnione. Wiadomo tylko, że było korzystniejsze dla firmy od zawartego wcześniej układu sądowego, przewidującego redukcję zobowiązań o 40% i spłatę pozostałej części w ratach.

Układ objął długi o wartości około 16 mln zł, dodatkowe porozumienie - jak wynika z naszych szacunków - ponad 1/4 tej kwoty. Nie umorzoną część zobowiązań spółka miała spłacić do 30 czerwca. Nie spłaciła. - Nie zgromadziliśmy całej kwoty, ale gra nie została zakończona. Negocjujemy z wierzycielami zakończenie operacji w późniejszym terminie - zapewnił Tomasz Sarapata, prezes spółki. - Jednocześnie realizujemy układ sądowy i skupiamy się na bieżących, produkcyjnych, działaniach.

Od lutego br. kontrolę nad odzieżową firmą sprawują osoby fizyczne, które w roli inwestora strategicznego zastąpiły Bank Handlowy. Tomasz Sarapata (ma prawie 10% kapitału), obejmując stanowisko prezesa, zapewniał, że ma pomysł na spółkę. Przedsiębiorstwo, eksportujące znaczną część produkcji, zamierzało np. "przeprosić się" z klientem krajowym, by zwiększyć przychody i umocnić pozycję na rynku. W I kwartale efekty działań nie były jeszcze widoczne. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku spadły przychody (z 7,2 mln zł do 5,1 mln zł). Lepiej niż przed rokiem wyglądały wyniki firmy na poziomie operacyjnym i netto, ale wciąż były to straty (wynosiły około 800 tys. zł). W II kwartale sytuacja się poprawiła. - Coś wreszcie drgnęło. Sadzę, że na koniec I półrocza mamy szansę pokazać dodatni wynik - twierdzi prezes Sarapata. Złożyło się na to kilka czynników: poprawa efektywności sprzedaży na rynku krajowym, wzrost kursu euro i pozbycie się z zyskiem w wysokości kilkuset tysięcy złotych niewykorzystywanych nieruchomości. Czy firma wyszła z dołka? - Nie spadamy już głębiej. Myślę, że najgorsze chwile są za nami - powiedział T. Sarapata.

Najważniejszym zadaniem dla spółki jest teraz realizacja zamówień na jesień. Po raz pierwszy od kilku lat firma ma zamiar wywiązać się z umów w terminie. - Sądzę, że to poprawi nasz wizerunek i zaowocuje w następnym sezonie. Nasi kontrahenci będą już może bez bojaźni składać zamówienia - stwierdził prezes.