Polski rynek akcji podąża za giełdami światowymi, mimo że większość krajowych inwestorów wydaje się do tego nastawiona sceptycznie. Warto zwrócić uwagę na niesamowitą różnicę pomiędzy kwotowaniem kontraktów terminowych na WIG20 a poziomem samego indeksu. Baza jest ujemna - dochodzi nawet do minus 25-30 pkt. Czegoś takiego jeszcze w tym roku nie widzieliśmy. Gracze na rynku terminowym są trochę jak dzieci we mgle, od dłuższego czasu grają na korektę, która nie nadchodzi, lub też inaczej: nie wierzą w trwały wzrost. To przeświadczenie musi być jednak niezwykle silne, biorąc pod uwagę obecny poziom bazy.
Nasuwają się dwa wnioski:
1. Za bardzo chyba przesiąknęliśmy rynkiem niedźwiedzia. Ostatnie lata to spadki lub marazm na rynku akcji. Każde większe wzrosty, które skłaniały analityków do głoszenia lepszych czasów, kończyły się wyprzedażą i rozczarowaniem. Dlatego sprzedaż przy obecnych poziomach wydaje się strategią rozsądną.
2. Gdyby na giełdzie byli tylko gracze krajowi, mam wrażenie, że rynek kontraktów nigdy by się nie mylił. Ta mentalna zgodność graczy terminowych i kasowych wydaje się czasami niewiarygodna. Sytuacja komplikuje się, gdy na parkiecie pojawiają się inwestorzy zagraniczni i kiedy ich poczynania są niezrozumiałe dla krajowych podmiotów. Wtedy może nastąpić rozdźwięk między rynkiem terminowym i kasowym.
Kupują