Reklama

Idzie zagranica

Na światowych rynkach inwestorzy dyskontują zmianę cyklu w gospodarce. Ostatnie tygodnie to silna wyprzedaż instrumentów dłużnych (obligacji) i przepływ kapitału w bardziej ryzykowne aktywa, takie jak akcje czy papiery komercyjne. Rynki wschodzące zyskują na popularności. Kontynuacja wzrostów na GPW jest bardzo prawdopodobna.

Publikacja: 12.07.2003 10:11

Polski rynek akcji podąża za giełdami światowymi, mimo że większość krajowych inwestorów wydaje się do tego nastawiona sceptycznie. Warto zwrócić uwagę na niesamowitą różnicę pomiędzy kwotowaniem kontraktów terminowych na WIG20 a poziomem samego indeksu. Baza jest ujemna - dochodzi nawet do minus 25-30 pkt. Czegoś takiego jeszcze w tym roku nie widzieliśmy. Gracze na rynku terminowym są trochę jak dzieci we mgle, od dłuższego czasu grają na korektę, która nie nadchodzi, lub też inaczej: nie wierzą w trwały wzrost. To przeświadczenie musi być jednak niezwykle silne, biorąc pod uwagę obecny poziom bazy.

Nasuwają się dwa wnioski:

1. Za bardzo chyba przesiąknęliśmy rynkiem niedźwiedzia. Ostatnie lata to spadki lub marazm na rynku akcji. Każde większe wzrosty, które skłaniały analityków do głoszenia lepszych czasów, kończyły się wyprzedażą i rozczarowaniem. Dlatego sprzedaż przy obecnych poziomach wydaje się strategią rozsądną.

2. Gdyby na giełdzie byli tylko gracze krajowi, mam wrażenie, że rynek kontraktów nigdy by się nie mylił. Ta mentalna zgodność graczy terminowych i kasowych wydaje się czasami niewiarygodna. Sytuacja komplikuje się, gdy na parkiecie pojawiają się inwestorzy zagraniczni i kiedy ich poczynania są niezrozumiałe dla krajowych podmiotów. Wtedy może nastąpić rozdźwięk między rynkiem terminowym i kasowym.

Kupują

Reklama
Reklama

długoterminowi gracze

Ostatnie tygodnie to stopniowy napływ kapitału zagranicznego na rynek akcji. Jest to związane zarówno ze wzrostem apetytu na ryzyko wśród inwestorów zagranicznych, jak i polepszeniem perspektyw polskich przedsiębiorstw po decyzji o obniżce podatku CIT (przynajmniej takie powody podają w swoich rekomendacjach analitycy banków inwestycyjnych). Wydaje mi się, że kapitał zagraniczny, który wchodzi na giełdę, to nie spekulanci, lecz długoterminowi gracze. Więcej, mam wrażenie, że popyt jest o wiele silniejszy niż podaż. Warto zwrócić uwagę na przebieg ostatnich sesji, które miały ten sam schemat: silne kupno na początku dnia, rynek odlatuje w kosmos i "odpuszczenie", czekanie aż się zbierze nowa podaż. Płytkość naszego rynku jest dużym problemem dla zagranicznych graczy. W naszych warunkach, fundusz zza oceanu musi budować portfel przez tygodnie.

Jeśli przedstawiona teoria jest prawdziwa, to nie ma co liczyć na głębszą korektę na naszej giełdzie.

OFE mają potencjał

Polskie fundusze emerytalne są zdecydowanie niedoważone, jeśli chodzi o akcje. Taka strategia była bardzo rozsądna, dopóki trwała hossa na obligacjach. W 2002 roku stopa zwrotu na rynku obligacji przewyższała 24%. W I półroczu 2003 roku wyniosła jedynie 4,6%. Wydaje się, że OFE muszą szukać nowych instrumentów. Do wyboru, oprócz obligacji skarbowych, pozostają papiery komercyjne, zagraniczne lub też akcje. Sądzę, że w strategii wielu funduszy znajdzie się doważenie portfela akcji. Wniosek: wielu dużym graczom na naszym rynku zależy na korekcie, która posłużyłaby do akumulacji. Dlatego jej zasięg może być bardzo ograniczony. Ryzyko dla niedźwiedzi: któregoś dnia kupującym puszczą nerwy i wtedy będą brać wszystko, niezależnie od cen.

Technika nie pomoże

Reklama
Reklama

Jestem sceptykiem, jeśli chodzi o analizę techniczną i szacowanie zasięgu wzrostu, gdy na płytkim rynku pojawia się duży "flow". Nie ma też co patrzeć na oscylatory. Obecnie parkiet może rosnąć, łamiąc po drodze wszystkie poziomy oporu.

Do tej pory zawsze, gdy czołowe gazety głosiły lepsze czasy dla akcji, wzrost kończył się. Tego boję się także teraz - niestety, nasz rynek ma charakter bardzo spekulacyjny. Takie optymistyczne artykuły jak ten, zachęcają "malutkich" do wejścia na giełdę i umożliwiają "dużym" dystrybucję. Co się stanie jednak, jeśli ci duzi gracze będą chcieli przytrzymać akcje trochę dłużej? Wtedy korekta będzie miała ograniczony charakter, a wszyscy, którzy pozbywali się akcji, mogą nie zdążyć z ich odkupieniem po niższych cenach. Tekst jest wyrazem

prywatnych poglądów autora

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama