Analitycy są przekonani, że czasy inflacji zbliżonej do zera to już historia. - Trend spadkowy jest już za nami, ale widać, że wzrost inflacji w najbliższych miesiącach będzie niewielki - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - W większości kategorii cenowych tempo wzrostu jest bowiem zbliżone do zera.
O wysokości inflacji w czerwcu zdecydowały przede wszystkim ceny żywności. Przed rokiem doszło do ich sporego spadku, w tym roku zaś - nie zmieniły się. W rezultacie, mimo że wobec maja zanotowano spadek cen o 0,1%, inflacja roczna wzrosła, i to znacznie - do 0,8%. I zdaniem analityków, nadal ceny żywności będą decydować o wysokości inflacji.
- Sądzimy, że brak presji na wzrost wskaźnika ze strony niskiego popytu będzie się utrzymywał - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP. - W tej sytuacji na wysokośc inflacji w następnych miesiącach będą wpływać przede wszystkim czynniki podażowe, a przede wszystkim ceny żywności i napojów.
W zgodnej opinii ekonomistów, inflacja na koniec roku nie powinna przekroczyć 2%, czyli dolnej granicy tegorocznego celu inflacyjnego. Według PKO BP, wskaźnik wzrostu cen wyniesie 1,7-1,8%, a BZ WBK oczekuje, że będzie to 1,5%.
Fakt, że w danych z czerwca nie widać zagrożenia szybkim wzrostem inflacji, nie był jedyną przyczyną spokoju analityków. Innym powodem jest to, że nikt nie spodziewa się obniżki stóp procentowych w najbliższym czasie. Przede wszystkim dlatego, że w lipcu posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaplanowano w połowie miesiąca, a nie - jak zwykle - pod koniec. A regułą jest, że na wcześniejszych posiedzeniach RPP nie dokonuje zmian w wysokości stóp procentowych. Poza tym, obecnie w Radzie, po tragicznej śmierci Janusza Krzyżewskiego, mają przewagę zwolennicy ostrożnych redukcji stóp. I zdaniem analityków, dopóki skład RPP nie zostanie uzupełniony, a to ma nastąpić pod koniec sierpnia, redukcji stóp nie będzie. Dlatego kolejna obniżka oczekiwana jest dopiero we wrześniu. I - według analityków PKO BP - będzie ona ostatnią w tym roku.