- Związek Banków Polskich chce, aby do kosztów uzyskania przychodów można było zaliczać wszystkie rezerwy celowe utworzone na kredyty zaliczone do kategorii straconych oraz straty ze sprzedaży wierzytelności - powiedział Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku. Według niego, decydowałyby o tym wyłącznie zasady klasyfikacji obowiązujące w systemie bankowym.

Obecnie w całości do kosztów uzyskania przychodów można zaliczyć rezerwy celowe na kredyty stracone, jeśli uprawdopodobni się nieściągalność należności np. poprzez decyzję sądu o ogłoszeniu upadłości dłużnika. Dzięki postulowanym zmianom można byłoby rozwiązać problem portfela złych długów, który ma wartość 40 mld zł. Według ZBP, przyczyniłoby się to do wzrostu zainteresowania banków udzielaniem nowych kredytów i powinno spowodować obniżenie ich oprocentowania, średnio o około 0,6 pkt proc. Obecne przepisy dotyczące zaliczania rezerwy celowej do kosztów uzyskania przychodów sprawiają, że banki realnie płacą podatki w wysokości około 39% wobec obowiązującej 27-proc. stawki.

Bankowcy chcą też zwolnienia z płacenia 20-proc. podatku od odsetek od lokat bankowych w przypadku lokat terminowych zakładanych na co najmniej trzy lata. Przyniosłoby to wzrost zainteresowania depozytami, które odpływają z sektora bankowego.

ZBP proponuje również obniżkę wielkości i wprowadzenie oprocentowania (na poziomie rynkowym) rezerwy obowiązkowej odprowadzanej przez banki od zgromadzonych depozytów. Obecnie w Polsce rezerwa wynosi 4,5%. Tymczasem w krajach Unii Europejskiej nie przekracza 2% i jest oprocentowana. Z wyliczeń ZBP wynika, że w zeszłym roku polskie banki z powodu obowiązującej rezerwy celowej nie osiągnęły przychodów w wysokości około 1,15 mld zł.

Ten ostatni postulat ZBP ma szansę na szybkie spełnienie. Wczoraj Leszek Balcerowicz, prezes NBP, zapowiedział rozmowy z bankami w sprawie obniżki rezerwy. Wcześniej wiceszef banku centralnego, Andrzej Bratkowski, stwierdził, że redukcja mogłaby nastąpić już w tym roku.