Ochłodzenie nastrojów na rynku ma wiele powodów, m.in. dane makroekonomiczne. Wcześniej szybki spadek inflacji i bardzo powolny wzrost produkcji przemysłowej dawały RPP sporo miejsca na redukcje stóp. Zwłaszcza że również dane z zagranicy nie były optymistyczne.
- Wprawdzie od początku prognozowaliśmy spadek stopy intewencyjnej do 5%, jednak dopuszczaliśmy możliwość głębszych cięć, o ile sytuacja gospodarcza za granicą się nie poprawi - powiedział Piotr Kalisz, ekonomista z PKO BP. - Na początku roku bowiem RPP stwierdziła, że w większym stopniu niż do tej pory będzie brać pod uwagę dane o produkcji przemysłowej, co wskazywało, że jest gotowa na większe obniżki przy kiepskich wynikach produkcji.
Ostatnio jednak dane o produkcji są optymistyczne - pokazują, że gospodarka dość mocno przyspieszyła. W tej sytuacji szybkie cięcia stóp nie są już konieczne. Co do inflacji - ocena się nie zmieniła. Nikt nie spodziewa się, aby do końca roku wzrosła ona powyżej poziomu 2%.
Innym powodem spadku oczekiwań na obniżki stóp procentowych była tragiczna śmierć Janusza Krzyżewskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej, który do tej pory zwykle był zwolennikiem redukcji. Bez niego przewagę w RPP uzyskali zwolennicy twardszej polityki pieniężnej, tzw. jastrzębie.
- Wiadomo było, że w lipcu obniżki nie będzie - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Jednak przewaga jastrzębi w RPP oznacza, że także w sierpniu nie można się jej spodziewać. A więc najbliższa obniżka może nastąpić dopiero po uzupełnieniu składu Rady, czyli we wrześniu.