Wynik holenderskiego koncernu jest zaskoczeniem dla analityków, którzy prognozowali stratę w wysokości 86,5 mln euro. W analogicznym kwartale ub.r. Philips zanotował stratę na poziomie 1,36 mld euro.
Do obecnego dobrego rezultatu przyczyniła się przede wszystkim redukcja kosztów. Zrównoważyła spadek sprzedaży koncernu. Przychody zmalały w stosunku rocznym o jedną piątą, do 6,35 mld euro, głównie z powodu wysokiego kursu europejskiej waluty. Eksperci liczyli, że przychody będą nieco wyższe i wyniosą 6,65 mld euro.
Pierwszy kwartalny zysk, po dwóch kolejnych latach rekordowych strat, został wypracowany dzięki zmniejszeniu zatrudnienia o ponad 20%, przenoszeniu produkcji do krajów o tańszej sile roboczej oraz powściągliwości w wydatkach. Gerard Kleisterlee, dyrektor generalny Philipsa, ciągle ma nadzieję, że uda mu się zrealizować plan zaoszczędzenia 1 mld euro do końca 2004 r.
Celem Kleisterlee jest także to, aby oddział koncernu produkujący półprzewodniki przyniósł w IV kwartale zyski. Na razie powiększył on stratę z 59 mln w II kwartale ub.r. do 139 mln euro w takim samym okresie br. Sprzedaż w tym oddziale spadła o 15% w stosunku rocznym, ale przychody w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami br. były wyższe o 3%. Zarząd przewiduje, że o tyle samo wzrosną w kolejnym kwartale.
Oscar Poos, analityk z amsterdamskiego banku Oyens & Van Eeghen, nazwał wyniki Philipsa "przyzwoitymi" w obecnej sytuacji gospodarczej.