Marsz byków na północ został wczoraj zatrzymany. Po czterech kolejnych sesjach wzrostu WIG20 stracił 3,5 pkt i na zamknięcie notowań miał 1375,7 pkt. Obroty już 11 kolejny dzień utrzymują się powyżej 200 mln zł.

Z punktu widzenia analizy technicznej niewiele się zmienia. Trend wzrostowy nie jest zagrożony. Ostatni zryw byków (od 1 do 14 lipca wartość indeksu wzrosła 150 punktów) sprawił, że wykres znacznie oddalił się od przyspieszonej linii trendu wzrostowego. Być może optymizm kupujących co do przyszłych zysków największych polskich spółek (opierając się na założeniu, że trendy rynkowe wyprzedzają zmiany, które zachodzą w realnej gospodarce) jest przesadzony, ale to jeszcze nie powód do zakończenia wzrostów. Najbliższy opór, który wynika z wykresu WIG20, znajduje się przy 1464 pkt i jest wyznaczany przez szczyt ze stycznia 2002 roku. Wzrost przekroczył już 62-proc. zniesienie zapoczątkowanego z tamtego wierzchołka spadku co oznacza, że zabrany powinien zostać cały zdobyty wtedy przez niedźwiedzie teren.

Zwyżka potwierdzana jest także przez inne giełdowe wskaźniki. Na wczorajszej sesji najwyższą od 52 tygodni wartość zanotował Indeks Cenowy Parkietu (na który każdy notowany na GPW papier ma taki sam wpływ). W ostatnich dniach wskaźnik przełamał istotną barierę 10 tys. punktów. Roczne maksimum zanotował wczoraj także WIRR, w którego skład wchodzą najmniejsze notowane na giełdzie firmy. Hossa w tym segmencie rynku trwa już od sierpnia 2002 roku. Od marca 2003 roku wartość WIRR wzrosła 34% i jest to wynik o 6 pkt proc. lepszy od WIG20. Zmniejszająca się dysproporcje między wynikiem obydwu wskaźników sugeruje, że trend wzrostowy na GPW normalnieje.

Co interesujące, zgodnie z osiągnięciami oficjalnych giełdowych indeksów, najsłabszym segmentem rynku są... średnie spółki. Od 17 marca MIDWIG zyskał jedynie 19%. Wytłumaczeniem takiego zachowania indeksu jest jego skład: czołowe pozycje zajmują w nim Kredyt Bank, Bank Handlowy, Żywiec i ING Bank Ślaski. Żadnej z tych firm nie można zaliczyć do średnich spółek.