Maciej Powroźnik, dyrektor Izby, uważa, że Inspekcja Handlowa, która na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadziła kontrolę stacji paliw, powinna się teraz zająć pochodzeniem towaru, którego jakość zakwestionowała. Jego zdaniem, najlepiej i najtaniej byłoby skontrolować dostawców paliw, których jest dużo mniej niż stacji wymagających kontroli. Przedstawiciel PIPP przedstawił wczoraj postulat, aby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował wkrótce czarną listę hurtowników sprzedających "chrzczone" paliwo. Jego zdaniem, właściciele stacji mają ograniczone możliwości sprawdzania jakości dostarczanego im przez hurtowników paliwa. Nie są w stanie sprawdzić go laboratoryjnie, bo koszt zbadania jednej dostawy wynosi około 1500 zł, na co właścicieli stacji często nie stać.
Według PIPP, przyczyną mieszania paliwa jest wysoka cena tego surowca, co z kolei jest związane ze zbyt dużym podatkiem akcyzowym. PIPP proponuje obniżkę akcyzy na paliwa, co zmniejszy opłacalność działania w szarej strefie, oraz objęcie całego obrotu paliwowego specjalnym nadzorem podatkowym, tak jak obrotu alkoholem.