Reklama

Nadszedł czas rynku walutowego

Od października zeszłego roku polscy inwestorzy, dzięki liberalizacji przepływów finansowych, mogą bez większych przeszkód spekulować na rynkach zagranicznych. Pierwsza fala wypływających na szerokie wody światowych rynków kapitałowych dotarła przede wszystkim do akcji i kontraktów terminowych. W tym roku gwałtownie wzrosło zainteresowanie rynkiem walutowym.

Publikacja: 17.07.2003 10:00

Forex pojawił się w Polsce wraz z systematycznym rozwojem ludzi, którzy swoją przyszłość wiążą z rynkiem finansowym.

Nowy zawód - trader

Pojawienie się w Polsce platform foreksowych jasno pokazało, że w poczet wykonywanych w naszym kraju zawodów trzeba wpisać tradera. Najbliższym polskim odpowiednikiem tego słowa będzie pewnie spekulant. Celem działania tradera (spekulanta) jest zarabianie na trendach rynkowych. Nie ma znaczenia, czy będą to trendy, które "żyją" pięć minut, czy takie, rozpatrywane w perspektywie tygodni albo miesięcy. Dla tradera nie ma też znaczenia, czy rynek, na którym działa, nazywa się forex czy GPW. Ważne, żeby były trendy, odpowiednia zmienność i niskie koszty transakcyjne.

Oczywiście, ludzie żyjący z rynku funkcjonują w Polsce od lat. Jednak to dopiero pojawienie się foreksu pokazało, że grupa ta jest w stanie przemieszczać się z rynku na rynek.

Na rynku walutowym można wreszcie działać z otwartą przyłbicą. Restrykcyjne regulacje dotyczące wydawania analiz, rekomendacji i zarządzania pieniędzmi sprawiały, że nawet jeśli ktoś utrzymywał się z rynku, to wolał się do tego nie przyznawać z obawy przed restrykcjami ze strony KPWiG. Waluty znajdują się poza jurysdykcją instytucji kierowanej przez Jacka Sochę.

Reklama
Reklama

GPW bez trendu

Żeby waluty i forex mogły zaistnieć w zbiorowej świadomości, potrzebnych było kilka czynników. Do takich zaliczyłbym coraz bardziej męczący trend boczny na kontraktach na WIG20, który dotychczas był głównym teatrem działań polskich traderów (spekulantów). GPW nie zdecydowała się podjąć dyskusji na temat zwiększenia mnożnika na kontraktach (propozycja padła ze strony krajowych brokerów), co mogłoby poprawić zmienność naszego rynku. Zamiast tego giełda forsuje wprowadzenie opcji, czemu część krajowych brokerów przygląda się niechętnie. Taka rozbieżność między intencjami zarządu giełdy i działających na niej biur maklerskich wynika z faktu ich małego wpływu na funkcjonowanie rynku. Teraz, kiedy wzrost notowań i trwający już ponad cztery miesiące trend starają się nadrobić to, co zepsuł zarząd GPW, jest już za późno. Traderzy spróbowali, jak wygląda prawdziwa spekulacja, z prawdziwymi trendami i niskimi kosztami. Duża część z nich, a raczej na pewno ci, którzy najwięcej potrafią, już tu nie wrócą.

Forex nie zaistniał jednak tylko dlatego, że nasz krajowy rynek jest słaby. Elektroniczne platformy do handlu na foreksie pokazują przynajmniej notowania 10 par walutowych. Z reguły przynajmniej na kilku z nich trwają jakieś trendy. W jednym miejscu mamy zatem zgromadzonych kilka rynków, na których coś się dzieje. Marazm na GPW zbiegł się w czasie z kontynuacją trendu wzrostowego na euro/dolar, najpopularniejszej w Polsce parze walutowej (poza parami, w których skład wchodzi złoty). Na przykład między 7 kwietnia a 12 maja tego roku wartość wspólnej waluty wzrosła o 8%, co przy wykorzystaniu 100-krotnego lewara przekłada się na 800-proc. zysk. Do tego bardzo "tendencyjnego" przykładu wybrałem tylko fragment większego trendu. Takich okazji do zarobku było w ostatnim czasie na tym rynku więcej.

W rozreklamowaniu idei inwestowania na foreksie dużą rolę odgrywa organizacja. Rdzeń nieregulowanego rynku walutowego stanowią banki, dopiero do nich "doczepieni" są duzi brokerzy, zaś do tych większych brokerów mniejsze podmioty. Wszystkim zależy, żebyśmy handlowali właśnie u nich. Dbałość o klienta jest zatem podstawą funkcjonowania. Dbałość ta przejawia się m.in. w błyskawicznych odpowiedziach na wszelkie pytania, co u nas w dalszym ciągu jest rzadkością. Szeroka gama dostępnych zleceń, w połączeniu z wysokim zaawansowaniem technologicznym platform transakcyjnych i płynnością rynku sprawiają, że możliwa jest bardzo dokładna kontrola ryzyka. Klient jest tutaj prawdziwym panem. Niektóre duże firmy brokerskie oferujące handel na foreksie mają w Polsce swoich przedstawicieli. Dzięki temu część platform transakcyjnych została przetłumaczona na język polski. To duża zaleta w konkurencji z zagranicznymi biurami maklerskimi, działającymi na rynku kapitałowym.

Rynek nie dla każdego

Przedstawione zalety mogą sugerować, że forex to rynek idealny, ale tak nie jest. Przede wszystkim to rynek nieregulowany, co oznacza, że nie ma instytucji, jaką jest np. Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, która nadzorowałaby obrót na nim. Nadzorowi (dobrowolnie) poddaje się za to część firm brokerskich działających na tym rynku. Wybierając niewłaściwego pośrednika można trafić na kogoś, kto będzie chiał ukraść nasze pieniądze.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim jednak forex to dużo wyżej niż na GPW postawiona poprzeczka, jeśli chodzi o umiejętności i wymagania kapitałowe. W odniesieniu do walut dobrze działa znana wielu inwestorom z rynku kapitałowego analiza techniczna. Jednak przy dźwigni finansowej wynoszącej nawet 1:400, kluczowego znaczenia nabiera umiejętne zarządzanie kapitałem. Bez dopasowania wielkości pozycji do posiadanego kapitału, bez stosowania zleceń stop na foreksie nie będziemy mieli szans. To nie jest rynek dla początkujących. Zanim rzucimy się na waluty, dobrze jest spróbować swoich sił na akcjach lub kontraktach terminowych.

Jednostki transakcyjne na foreksie wahają się od 2,5 do 100 tys. dolarów. Z prezentowanych przez nas ofert tylko jeden broker umożliwia zawieranie transakcji nawet jednym dolarem. Sprawia to, że mimo ogromnych "lewarów" trzeba posiadać znaczną kwotę pieniędzy na wpłacenie depozytu. Dlatego niektórzy forkesowi pośrednicy wymagają minimalnej wpłaty do otwarcia rachunku. Jednak spełnienie minimalnych wymagań brokera to z reguły za mało, żeby zaistnieć na rynku, nawet jeśli naszym celem jest tylko zebranie doświadczeń. Absolutnym minimum jest posiadanie 10 tys. zł - kwota rekomendowana przez nas to 10 tys. USD.

Zainteresowanie foreksem wybuchło w pierwszej połowie roku dość gwałtownie. Na pewno pod wpływem impulsu (pochłaniający w błyskawicznym tempie kolejne pipsy wykres potrafi zrobić wrażenie) na rynek walutowy trafili ludzie, którzy nie byli tam jeszcze gotowi trafić. Ale nie można powiedzieć, że forex to chwilowa mania inwestycyjna. Forex na liście ulubionych rynków polskich traderów ma szansę zająć pierwszą pozycję.

Raporty opisujące rynek forex ukazały się w Parkiecie nr 38 (z 24 lutego) i nr 68 (z 31 marca). Obydwa dostępne są na stronie internetowej www.parkiet.com.pl.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama