W piątek ceny wszystkich trzech surowców na co dzień monitorowanych przez PARKIET, a więc ropy naftowej, miedzi i złota, nie odnotowały większych zmian, aczkolwiek wszystkie lekko spadły. Na cenę ropy naftowej wciąż rzutuje niski stan zapasów komercyjnych w Stanach Zjednoczonych. Są one o 12% mniejsze niż przed rokiem, a o tej porze obserwuje się zazwyczaj największy popyt na benzynę. Co ciekawe, w przeciwieństwie do zapasów komercyjnych wciąż rośnie Strategiczna Rezerwa Naftowa rządu USA. Wynosiła ona na koniec ub. tygodnia 609,3 mln baryłek, czyli o 5,5% więcej niż przed rokiem i o 12% więcej niż przed dwoma laty. Takie wzmożone gromadzenie zapasów ropy przez amerykański rząd niewątpliwie przyczynia się do utrzymywania jej cen na wysokim poziomie. Zwłaszcza, że OPEC od początku roku ograniczył wydobycie, a w najbliższym czasie nie ma co liczyć na powrót na światowy rynek ropy z Iraku. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu na giełdzie w Londynie kosztowała po południu 28,60 USD wobec 28,62 USD na czwartkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na miedź też w piątek trochę staniały. Uczestnicy tego rynku czekają bowiem na wyraźniejsze oznaki ożywienia amerykańskiej gospodarki, co zwiastowałoby zwiększenie popytu na metale. Tymczasem wskaźnik zaufania konsumentów wprawdzie wzrósł w USA do 90,3 z 89,7 pkt. w czerwcu, ale analitycy spodziewali się 91 pkt. Po południu w Londynie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1720 USD, a więc o 7 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej.
Potaniało też nieco w piątek złoto w wyniku ponownego wzrostu kursu dolara wobec euro. Cena złota ustalana przez 11 banków, głównych uczestników tego rynku, spadła do 344,45 USD za uncję z 344,75 USD na zamknięciu w czwartek.