Stosunkowo długi biały korpus piątkowej świecy oraz szeroki ruch wzrostowy całego rynku potwierdzony nowym szczytem na WIG, zdawał się odsuwać niebezpieczeństwo korekty i stanowił doskonałą odskocznię na nowy tydzień notowań. Tym większe było rozczarowanie, gdy na początku sesji okazało się, że podaż na poziomie szczytu z połowy ubiegłego tygodnia jest zbyt silna. Świadomość straconej szansy przygwoździła jednak byki na krótko i linia 10-sesyjnego trendu na wykresie 60-min została wybroniona. Potem było coraz lepiej.
Na wykresie dziennym podażowy charakter poszczególnych świec z ubiegłego tygodnia, z niepotwierdzonym "wisielcem" na czele, świadczyć mógłby o wchodzeniu indeksu w korektę lub w najlepszym razie w ruch horyzontalny w obszarze 1350-1385 pkt. By zrozumieć genezę oporów w okolicach 1385 pkt najlepiej sięgnąć po wykres tygodniowy. Zauważymy, że w maju ubiegłego roku w strefie 1364-78 pkt powstały trzy formacje doji. Te świece, charakteryzujące się bardzo niewielkimi korpusami, stanowią w naszym przypadku silny obszar podażowy. Z kolei wsparcie na 1350 pkt to nie tylko psychologiczna bariera, ale także środek luki otwartej dokładnie tydzień temu.
Zwolennicy teorii podwójnego szczytu mogą w poziomie tym upatrywać linii szyi tej formacji. Chciałbym jednak w tym miejscu przedstawić bardziej optymistyczną wizję dotyczącą krótkiego terminu. Opiera się ona na wzmiankowanym już 10-sesyjnym trendzie wzrostowym. Równoległa linia do owego trendu tworzy silnie nachylony kanał. Przesłanki, by wyznaczyć ów kanał, nie wynikają li tylko z mojego widzimisię. Zauważmy, że w okresie maj-czerwiec indeks poruszał się w bardzo podobnym kanale, tyle że o wiele mniejszym nachyleniu. Jedną z reguł, jakie towarzyszą wybiciu z tego typu formacji jest twierdzenie, iż ceny mają tendencję do budowania nowego kanału. Przeszkodą, by reguła ta znalazła zastosowanie w obecnej sytuacji WIG20 jest tylko (a może aż) poziom poprzedniego szczytu.
MACD, choć pozbawiony dynamiki, jaką posiadał jeszcze 3 tygodnie temu, nie grozi ukształtowaniem negatywnej dywergencji.