Cena ropy naftowej spadła wczoraj o ponad 1% zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie. Słabszy niż prognozowano popyt na benzynę w szczycie sezonu urlopowego w USA i rosnący import ropy skłoniły bowiem fundusze spekulujące na tym rynku do pozbycia się wielu kontraktów. Sprzedały one 105 888 kontraktów z posiadanych 15 lipca, a do wyprzedaży doszło, gdy cena ropy była wyższa o 25% niż 29 kwietnia br. Ropa naftowa z dostawą w sierpniu staniała na New York Mercantile Exchange o 50 centów, a więc 1,6%, do 31,46 USD za baryłkę. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu na giełdzie w Londynie kosztowała po południu 28,54 USD wobec 28,93 USD na piątkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na miedź też wczoraj trochę staniały. Uczestnicy tego rynku doszli bowiem do wniosku, że w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na znaczniejszy wzrost popytu, bo na półkuli północnej zaczynają się na dobre urlopy. Wiele fabryk zmniejszy produkcję, a niektóre firmy zapowiedziały zamknięcie zakładów na dwa do trzech tygodni. Analitycy tego rynku nie spodziewają się więc większych ruchów cen miedzi, przynajmniej do początku września, zwłaszcza że od początku roku metal ten i tak zdrożał już o 12%. Po południu w Londynie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1707 USD, a więc o 13 USD mniej niż na zamknięciu na koniec ubiegłego tygodnia.

Złoto natomiast wczoraj trochę zdrożało w wyniku spadku kursu amerykańskiej waluty wobec euro, co sprawiło, że denominowana w dolarach cena złota stała się bardziej atrakcyjna dla inwestorów ze strefy euro. Cena uncji złota z dostawą w sierpniu wzrosła o 1,6 USD lub 0,5%, do 348,9 USD na nowojorskim rynku Comex.