Według przedsiębiorców głównym tematem jutrzejszego spotkania z premierem będzie kwestia podatku liniowego. Kilka tygodni temu Leszek Miller sam wyszedł z propozycją publicznej debaty o podatku proporcjonalnym. Jednak od tego czasu milczy, co mocno niepokoi RP. Pracodawcy przestali wierzyć w szczerość intencji rządu i domagają się konkretów. Ich zdaniem, czwartkowe spotkanie musi zakończyć się czytelną deklaracją premiera na temat nowej formy podatku. Leszek Miller powinien wyraźnie określić, czy poprze wprowadzenie tego rozwiązania od 1 stycznia 2004 r.
- Uważamy, że rząd robi nas "w bambuko". Premier rozpoczął dyskusję o podatku proporcjonalnym w trudnym dla siebie momencie, a teraz wygląda, że chce się z tego wycofać - twierdzi Hubert Janiszewski z RP.
Trudno jednak spodziewać się spełnienia postulatów RP - już wcześniej zarówno Leszek Miller, jak i Jerzy Hausner wykluczyli możliwość zmian w podatkach w przyszłym roku. W ich ocenie najwcześniejszym możliwym terminem wprowadzenia podatku liniowego jest 1 stycznia 2005 r.
Radę niepokoi także przesunięcie na 2005 r. momentu opodatkowania CIT-em wszystkich prowadzących działalność gospodarczą. Ich zdaniem stwarza to kolejne bariery dla przedsiębiorczości, zniechęca małe i średnie firmy do prowadzenia działalności. Jednak obniżka podatku od przedsiębiorców i objęcie nim wszystkich firm to za mało.
- Przygotowywane przez rząd projekty aktów prawnych dla osób chcących przejść z PIT-u do CIT-u są bardzo skomplikowane. Podatnikom stawia się wiele wymogów i barier, które mogą ich zniechęcić do zmiany formy opodatkowania. Chcemy uproszczenia tych przepisów. Dziś można odnieść wrażenie, iż rząd celowo utrudnia przedsiębiorcom przejście do CIT-u - dodaje Hubert Janiszewski.