Letnia hossa na GPW została chwilowo powstrzymana. Trwający od marca średnioterminowy trend wzrostowy nadal jednak obowiązuje i brak jest na razie technicznych przesłanek przemawiających za możliwością szybkiego jego zakończenia. Dodatkowo rynek zasypywany jest porcją pozytywnych danych makroekonomicznych. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze ożywienia inwestycji i szybszego spadku bezrobocia. Ekonomiści w ostatnich dniach podnoszą prognozy dotyczące wzrostu PKB w 2003 r. do około 3,5%, a tempo wzrostu w kolejnych dwóch latach powinno wystarczyć do szybszego ograniczenia bezrobocia.

Czy jednak obecnie jest dobry moment na zakupy? Według mnie, szczególnie inwestorzy o krótszym horyzoncie powinni poczekać na niższe ceny. Generalnie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy większość uwierzyła w nową hossę, a pojawiające się prognozy analityków szacujących coraz większy wzrost indeksów w tym roku każą z ostrożnością podchodzić do inwestycji. Wydaje mi się, że obserwowana cykliczność naszej giełdy w ostatnich latach polegająca na ustanawianiu przez główne indeksy lokalnych minimów na przełomie trzeciego i czwartego kwartału, ma szansę zostać zachowana. Na razie jednak utrzymuje się relatywna siła naszego rynku względem rynków środkowoeuropejskich i granie wbrew trendowi może nie być skuteczne. Moim zdaniem, obecną sytuację na GPW można ująć w stwierdzenie: "za późno na kupno, za wcześnie na sprzedaż".

Zauważalny jest natomiast spadek pesymizmu wśród graczy terminowych. Kontrakty futures na indeks WIG20 kwotowane są już nieznacznie poniżej indeksu. Moim zdaniem, nad sprzedażą akcji należało będzie się zastanowić w momencie wzrostu wartości kontraktu wrześniowego powyżej instrumentu bazowego.

Unikaj:

BZ WBK - kiepskie wyniki Millennium za II kw. wprowadzą nerwowy nastrój w sektorze bankowym, co dla akcji WBK może oznaczać wystąpienie korekty czerwcowo-lipcowych wzrostów.