Wtorkowa sesja przyniosła dalszy ciąg płaskiej korekty, która trwa już od tygodnia. Nadal brak zdecydowanych sygnałów mogących przesądzić o rozwoju koniunktury na najbliższe dni.

Początek notowań przyniósł kontynuację osłabienia zapoczątkowanego na sesji poniedziałkowej. Przyczyniła się do tego zarówno spadkowa sesja za oceanem, jak również nieoczekiwana wyprzedaż akcji na rynkach Eurolandu. Dalsza część sesji przebiegała pod znakiem konsolidacji notowań w okolicach 1350 pkt.

Takie zachowanie kontraktów przez cały dzień handlu niewiele wnosi do sytuacji technicznej wykresu kontynuacyjnego. Oporem nadal jest poziom 1370 pkt, którego pokonanie powinno przynieść wzrost co najmniej do 1400 pkt. Wsparcie znajduje się na poziomie 1340 pkt i dopiero jego przebicie przyniesie na rynku głębszą przecenę. Z uwagi na dość silny trend wzrostowy można zaryzykować twierdzenie, że nie mamy na razie do czynienia z formacją szczytową i wybicie z konsolidacji górą jest nadal bardziej prawdopodobne. Problem z realizacją tego optymistycznego scenariusza pojawi się przy dalszej przecenie na rynkach światowych, a zwłaszcza po pokonaniu przez indeks S&P 500 bardzo ważnej strefy wsparcia na poziomie 965-970 pkt.

W średnim terminie nie widać żadnych sygnałów mogących świadczyć o wyczerpywaniu się trendu wzrostowego. Silnie wykupione wskaźniki z uwagi na rosnący cały czas ADX nie mają większego znaczenia.

Problemem nadal jest jednak zmienność, która pozostawia wiele do życzenia. Praktycznie od połowy lutego ATR z 7 sesji nie może przekroczyć poziomu 25 pkt, co dla daytraderów i graczy krótkoterminowych czyni rynek kontraktów terminowych na WIG20 nieopłacalnym.