W kiepskich nastrojach przebiegała środowa sesja na GPW. Akcje największych spółek solidarnie spadały przez całe 6 godzin. Wprawdzie w drugiej części notowań presja podaży nieznacznie zmalała, co odbiło się na mniejszej dynamice przeceny, ale nawet wtedy popyt nie był zbyt chętny do śmielszego kupowania akcji. W efekcie WIG20 stracił prawie 2,1% i wiele wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec przeceny. Od dłuższego czasu rynek dojrzewał do korekty. O oczekiwaniu na przecenę można było wywnioskować zarówno z komentarzy, jak i wskazań wigometru. Mimo to kursy rosły.

W trakcie ostatniej konsolidacji, widać jednak było chęć pozbywania się akcji w okolicy 1380 pkt. Po trzykrotnym nieudanym teście tego oporu inwestorom puściły nerwy i zaczęła się wyprzedaż. Od dwóch sesji, przy sporych obrotach podaż wyraźnie przeważa na rynku. Pomaga im w tym pogarszająca się sytuacja na giełdach zagranicznych oraz zapowiedź kolejnego dokapitalizowania Kampanii Węglowej. Narzędzia analizy technicznej generują kolejne sygnały sprzedaży, sugerując przedłużenie się korekty. Wczoraj na wykresie intraday pokonana została linia szyi podwójnego szczytu (1346 pkt.). Wynikający z niej minimalny zasięg spadków nakazuje oczekiwać spadku WIG20 w okolicę 1300 pkt. Niewiele niżej znajduje się ważna bariera popytowa, wyznaczana przez linię trendu wzrostowego. Prawdopodobieństwo dotarcia do niej wydaje się dość spore i dlatego wystrzegałbym się teraz kupna akcji.

Ostatnie sygnały sprzedaży wyglądają znacznie poważniej niż wcześniejsze dywergencje czy duże wykupienie - dlatego nie ryzykowałbym kupna do momentu, kiedy WIG20 przedostanie się ponad 1390-1400 pkt. Taką możliwość oceniam w tej chwili jako mało prawdopodobną, ale jeżeli do tego dojdzie, to otworzy się droga do 1500 pkt. Na przedłużenie krótkoterminowego trendu spadkowego wskazuje system kierunkowy. Tutaj sytuacja jest typowa dla zwrotu na rynku. ADX zaczyna spadać z bardzo wysokiego poziomu, ponad obiema liniami kierunkowymi.