W ostatnich dniach Wall Street "tańczy" w rytm publikowanych przez spółki wyników kwartalnych. Dokładniej mówiąc, w rytm reakcji inwestorów na wyniki, bowiem te dwa elementy nie są tożsame. I tak np. zakończenie kwartału stratą wcale nie zniechęca do kupna akcji (vide Eastman Kodak). I na odwrót.

Ta pokrętna logika amerykańskich inwestorów jest dość niezrozumiała dla graczy spoza USA. No, ale cóż począć - można się tylko nauczyć z tym żyć. Prawdę mówiąc, to dla tradera jest to mało istotne. Bowiem czasy, kiedy zagadnienia analizy fundamentalnej pozwalały odnieść sukces na giełdzie, minęły bezpowrotnie. Teraz, zwłaszcza w odniesieniu do rynku amerykańskiego, trzeba być bardziej psychologiem niż ekonomistą. Należy więc skupić się na analizie technicznej, a nie fundamentalnej.

Jakie więc wnioski płyną z analizy wykresów? Jeżeli chodzi o krótki termin, to główne indeksy w USA pozostaną jeszcze trochę w trendzie bocznym. Dla indeksu S&P500 jest to 975-1110 pkt., natomiast dla Dow Jones 9000-9350 pkt. Obrona wsparć, jaka miała miejsce na początku tygodnia sugeruje, że będziemy świadkami ruchu w kierunku ostatnich szczytów. Niewątpliwie pomogą w tym opublikowane wczoraj dane o spadku liczby po raz pierwszy ubiegający się o zasiłek poniżej magicznej bariery 400 tys.

Testu ostatnich szczytów można oczekiwać, jeżeli nie w tym, to na początku przyszłego tygodnia. Wybicie powyżej nich to automatyczny sygnał kupna, otwierający drogę ku szczytom z 2002 roku (S&P500 1173 pkt.; DJIA 10635 pkt.; Nasdaq 2060 pkt.). Wątpię jednak czy stać na to byki. Tym bardziej, że dalej w mocy pozostają sygnały sprzedaży, powstałe w wyniku przełamania czteromiesięcznej linii hossy, czy też te wygenerowane na wskaźnikach (m.in. na MACD). Stąd, za bardziej prawdopodobne uważam, iż zwyżka ta, podobnie jak cała stabilizacja, zostaną wykorzystane do dystrybucji. A ostatnie szczyty, "wzmacniane" przez 62-proc. zniesienia spadków z 2002 roku, skutecznie powstrzymają wzrosty. W perspektywie najbliższego miesiąca zaowocuje nowymi, bardziej zdecydowanymi sygnałami sprzedaży.