Korekta na warszawskiej giełdzie najwyraźniej przedłuża się, odbierając wszelkie złudzenia bykom do poprawy koniunktury w najbliższym czasie. Ale czy na pewno? Wprawdzie przedłużające się korekty w przeszłości nic dobrego nie zwiastowały, ale również podstawy tamtych wzrostów były mizerne. Najczęściej kilkudniowe zwyżki wywołane były z reguły przez zagraniczny kapitał spekulacyjny. Ostatnie wzrosty zdecydowanie różnią się od tych z zamierzchłych czasów, a korekta przebiega w dość spokojny sposób. Nie widać ucieczki "kasy", a raczej skrzętne wykorzystywanie spadków do zapełnienia portfeli. A że specjalnie nie ma wielkich graczy po stronie podaży, to takie skupowanie akcji może jeszcze trochę potrwać. Im dłużej, tym strach przed spadkiem będzie większy, a to z kolei przyczyni się do powstania większej podaży akcji, na które już czeka kolejka chętnych.
Po tak długiej bessie ciężko inwestorom (szczególnie tym mniejszym) przestawić się mentalnie, że może być na giełdzie lepiej. Stąd tak wielu pesymistów jest na rynku. I tu zacytuję mojego przyjaciela, że "rynek przesiąknięty jest niedźwiedziem". To wielka i głęboka prawda. Ciągłe pisanie o przewartościowaniu naszych akcji, czy złej kondycji gospodarki powoli staje się już nudne! Przecież giełda jest barometrem gospodarki i wyprzedza poprawę koniunktury. Jaka to będzie poprawa i czy w ogóle będzie - pokaże przyszłość. Z reguły przewidywania analityków się nie sprawdzają (patrz: prognozy wyników spółek, szacunki dotyczące inflacji, deficytu itd.), więc pisanie, że obniżka podatku dla firm jest już w cenach akcji, jest czystą spekulacją.
Wskaźnik "pesymistów" znowu przybiera na wartości, baza futures na WIG20 przy większej przecenie wychodzi na plus. Dodając do tego ciągle umacniającą się złotówkę (na pewno nie wszystko pójdzie na rynek obligacji!) można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że byki tak łatwo nie odpuszczą.
Zwróć uwagę:
Ropczyce - wreszcie zauważone fundamenty spółki, spory potencjał wzrostowy.