Wczorajsza bardzo dobra sesja była faktycznie wynikiem decyzji koncernu Furukawa. Nie jest to jednak przyczynek do stwierdzenia, że mamy w końcu w Polsce drugą Japonię. Wczorajszy dzień dał dowód, że nawet decyzja zarządu pojedynczej spółki jest w stanie ruszyć wieloma rynkami na świecie równocześnie. Także polskim. Japoński koncern podjął decyzję o zamknięciu jednej z australijskich kopalń miedzi, która już od trzech lat przynosiła straty. Zapowiedź mniejszego wydobycia surowca spowodowała wzrost cen miedzi. Ten ostatni był jednym z głównych czynników wzrostu KGH (+7,3%), a tym samym poprawy nastrojów na całym rynku. Potem to już było domino. Kolejne potencjalne poziomy oporów były przełamywane i w końcu zostały wyznaczone nowe rekordy wzrostu trwającego już od marca.

Mamy najwyższy poziom cen oraz najwyższe zamknięcie. W takich okolicznościach można powiedzieć, że korekta się zakończyła. Jeśli tak, to można wysnuć wniosek, że rynek jest bardzo mocny, skoro mieliśmy spadek jedynie do 1319 pkt. Tak płytka korekta sygnalizuje, że popyt ma się dobrze. Dla części łapaczy szczytów wczorajsza sesja jest jednak nadal tylko kontynuacją kreślenia formacji szczytowej. Mowa o trójkącie rozszerzającym się, którego szkic znajduje się na wykresie. Trzeba jednak pamiętać, że kreśleniu tego trójkąta towarzyszą duże emocje, a przecież nie można powiedzieć, że było ich wiele, gdy rynek znajdował się w okolicy 1320 pkt. Emocje towarzyszą tylko nowym szczytom, a tym samym formacja nie znajduje "psychologicznego" potwierdzenia. Nie jest wykluczone, że to jednak nie będzie trójkąt, tylko kontynuacja wzrostów. Wątpliwości rozwieje poziom 1390 pkt, gdzie obecnie znajduje się górne ograniczenie ewentualnego trójkąta. Nie mówię, że należy tam sprzedawać, ale zawsze warto mieć na oku czynniki zagrażające posiadanym pozycjom.