Zgodnie z wynegocjowanym przez Polskę programem restrukturyzacji branży hutniczej, Komisja Europejska nie zgadza się na udzielenie pomocy publicznej tym zakładom, które nie znalazły się w owym programie. Dla większości z nich jest to równoznaczne z upadłością bądź likwidacją. Los taki spotkał już Hutę Ostrowiec w Świętokrzyskiem. Jej pracownicy rozpoczęli wczoraj bezterminowy strajk okupacyjny. Obawiają się, że hiszpański koncern Celsa chce kupić zakład bez pracowników. - Bulwersujące jest to, że w ciągu trzech tygodni od rozstrzygnięcia przetargu na majątek huty Celsa nie przekazała załodze, jak zamierza rozwiązać problem zatrudnienia i wynagrodzenia. To gra na zwłokę - uważa szef NSZZ Pracowników Przedsiębiorstw i Spółek Huty Ostrowiec Władysław Glegoła.
Również wczoraj syndyk masy upadłości Huty Andrzej w Zawadzkiem na Opolszczyźnie ogłosił przetarg na dzierżawę tego przedsiębiorstwa. Wcześniej nie znalazł się ani jeden chętny na zakup przedsiębiorstwa w całości. Cenę wywoławczą ustalono wtedy na 86 mln zł. Poszukiwanie dzierżawcy to kolejny krok, którego celem jest utrzymanie produkcji w zatrudniającym blisko 700 osób zakładzie. Jeżeli i to się nie uda, pod koniec sierpnia ma zapaść decyzja, czy działalność w hucie będzie nadal prowadzona. Zależy to głównie od wierzycieli. Możliwe jest dalsze poszukiwanie inwestora lub dzierżawcy i kontynuacja produkcji albo rozpoczęcie sprzedaży poszczególnych części majątku huty, której długi wynoszą ok. 130 mln zł.
Huta Andrzej w Zawadzkiem była drugą na Opolszczyznie - po Hucie Małapanew w Ozimku - która ogłosiła upadłość. Wcześniej upadłość dotknęła m.in. hutę Zygmunt w Bytomiu, a ostatnio Batory w Chorzowie. Jeszcze w tym roku spodziewane jest ogłoszenie upadłości Huty Jedność w Siemianowicach Śląskich. W likwidacji jest Huta Gliwice. Dla Huty Stali Częstochowa poszukiwany jest inwestor. Z kolei Huta Stalowa Wola ma szansę na przetrwanie dzięki dużym zamówieniom na maszyny budowlane.