Reklama

Kredyty mieszkaniowe w złotych górą

Kredyt mieszkaniowy to zobowiązanie na bardzo długi okres. Dlatego, zdaniem bankowców, lepiej zadłużać się w złotych niż w walutach. W ten sposób unika się ryzyka kursowego. Dodatkowo zadłużaniu w złotych sprzyja spadek oprocentowania kredytów.

Publikacja: 30.07.2003 10:25

Według bankowców, od końca ubiegłego roku obserwuje się wzrost zadłużenia w złotych. W tym czasie znacznie spadło zainteresowanie dolarem amerykańskim i euro. Powód jest prosty - złoty znacząco osłabił się w stosunku do tych walut. Szczególnie dotyczy to euro. Osoby, które rok czy dwa lata temu zaciągnęły kredyty denominowane w tej walucie, dziś straciły na tym. Dla przykładu, w pierwszych miesiącach 2002 roku 1 euro kosztowało 3,6 zł, a obecnie trzeba za nie zapłacić ponad 4,4 zł. Oznacza to, że przy miesięcznej racie np. w wysokości 100 euro klient płaci o 80 zł więcej niż półtora roku temu.

Straty

na kredytach w euro

- Jeśli ktoś wziął w zeszłym roku kredyt denominowany w euro, to dzisiaj, mimo spłacania go przez rok, ma zadłużenie wyrażone w złotych wyższe niż w momencie jego otrzymania - twierdzi Tomasz Geburczyk, dyrektor Departamentu Strategii i Rozwoju Produktów w BZ WBK. To, w jego opinii, wynik zmiany kursu walut, która jest poza udziałem klienta i banku. Wyjaśnia on, że właśnie dlatego banki od kilku miesięcy zachęcają do zaciągania kredytów mieszkaniowych w złotych. Dzięki temu znika ryzyko kursowe.

- Ten trend, obserwowany już w zeszłym roku, przybiera na sile wraz z obniżką oprocentowania. Różnica między kosztem kredytu walutowego i złotowego jest tym samym coraz mniejsza. Sprawia to, że nie uzasadnia ona podejmowania ryzyka kursowego. Jest ono większe niż różnica w oprocentowaniu - dodaje T. Geburczyk.

Reklama
Reklama

Banki namawiają

do zadłużania się w złotych

- Z tych powodów w BZ WBK promujemy zadłużanie się w złotych - twierdzi T. Geburczyk. Dodaje, że bank nie chce, aby klient miał w przyszłości kłopoty ze spłatą kredytu tylko dlatego, że nastąpiło umocnienie waluty, w której się zadłużył. - Obecnie w banku zachęcamy do zadłużania się w rodzimej walucie. To wynika z doświadczeń naszego szwedzkiego akcjonariusza - banku Nordea, który od wielu lat działa na rynku nieruchomości - wyjaśnia Włodzimierz Kiciński, prezes Nordea Bank Polska. W Szwecji i Finlandii w połowie lat dziewięćdziesiątych przez krótki okres istniał problem wysokich stóp procentowych. Doprowadziło to do ucieczki klientów do zadłużania się w walutach obcych. Potem wielu z nich straciło na zmianach kursów. - Z tego też powodu w Polsce namawiamy do zaciągania kredytów w rodzimej walucie. To, o czym dzisiaj dyskutujemy z klientami dotyczy tak długiego okresu, że powinniśmy mieć więcej wyobraźni i eliminować w miarę możliwości wszelkie ryzyko - dodaje prezes Kiciński. Jego zdaniem, w banku wciąż dominują kredyty walutowe, ale sukcesywnie rośnie liczba klientów zadłużających się w złotych. Proces ten postępuje wraz z obniżką stóp procentowych.

Obniżka stóp

i wzrost konkurencji

Obecnie najtańszy złotowy kredyt mieszkaniowy ma oprocentowanie wynoszące 5,45%. Niestety, z tak atrakcyjnej oferty nie wszyscy mogą skorzystać. Często jest ona jedynie promocją, a najniższe oprocentowanie jest oferowane tylko przez dwa pierwsze lata.

Reklama
Reklama

Zwykle na tak tanią pożyczkę mogą liczyć także klienci, którzy mają wysoki wkład własny, czyli np. wynoszący ponad połowę wartości nieruchomości. Najczęściej są to osoby, które właśnie sprzedały swoje stare mieszkanie i chcą kupić nowe.

Na spadek oprocentowania kredytów mieszkaniowych w złotych wpływa obecnie i będzie oddziaływać w przyszłości silna konkurencja. Finansowanie nieruchomości jest jedną z niewielu dziedzin działalności banków, która się dynamicznie rozwija. Dlatego wszystkie większe instytucje starają się posiadać w ofercie kredyt mieszkaniowy i hipoteczny oraz przyciągnąć klientów coraz niższym oprocentowaniem.

Bezpieczny biznes

dla bankówDla banków jest to jednak bardzo lukratywny biznes, ponieważ kredyty te są dla nich bardzo bezpieczne. Problem ze spłatą pojawia się w ok. 5% przypadków, podczas gdy w grupie kredytów konsumpcyjnych, złych wierzytelności jest nawet ponad cztery razy więcej. Bezpieczeństwo takie daje wpis hipoteki banku do księgi wieczystej nieruchomości.

Na koniec 2002 r. wartość kredytów mieszkaniowych osiągnęła blisko 28 mld zł, czyli ok. 5% PKB. W minionym roku wartość pożyczek hipotecznych, zaciąganych przez osoby prywatne, wzrosła o 30% i miało to miejsce w okresie stagnacji gospodarczej. Akcja kredytowa w tym segmencie rynku dobrze rozwija się także w tym roku. Na tle krajów rozwiniętych nadal jednak wypadamy blado. Wartość kredytów mieszkaniowych w krajach Europy Zachodniej w stosunku do PKB to ponad 50%, a udział kredytów mieszkaniowych dla osób prywatnych w całości zadłużenia ludności wynosi przykładowo: w Hiszpanii 62%, a w Niemczech 78%. U nas jest to poniżej 30%. To pokazuje, jaki jest potencjał rozwoju rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama