Przez większą część wczorajszej sesji obserwowaliśmy range trading przy stosunkowo wysokich, jak na okres wakacyjny, obrotach, które koncentrowały się na papierach z sektorów pięciu i dziesięciu lat. Wczoraj uaktywnili się inwestorzy londyńscy, którzy kupowali polskie obligacje, podczas gdy krajowi stali raczej po stronie podaży. Wypowiedzi ministra Hausnera, że rząd chce zmniejszyć deficyt budżetowy w 2004 roku z 45,5 mld PLN o 2-3 mld PLN nie wywołały reakcji rynku. Podobnie inwestorzy zignorowali krytyczne wypowiedzi wiceprezesa NBP na temat przyszłorocznego budżetu. Rynek natomiast gwałtownie zareagował na znacznie niższe od oczekiwań dane o nastrojach konsumentów w USA. Umocnienie na rynkach niemieckim i amerykańskim przełożyło się na spadek rentowności polskich papierów.
Dzisiaj nie będzie ważniejszych wydarzeń w kraju i regionie. W związku z tym spodziewam się range tradingu, a główne impulsy będą przychodziły z rynków bazowych.
Tekst wyraża osobiste poglądy autora