Podczas wtorkowej sesji kontrakty uformowały negatywną formację spadającej gwiazdy. Maksimum notowań wypadło dokładnie na rosnącej linii, łączącej lokalne szczyty z 15 i 21 lipca. W ten sposób linia ta została potwierdzona po raz trzeci i nabrała jeszcze większego znaczenia. W tej chwili stanowi ona główny opór. Jej przełamanie zapowiadałoby kolejną silną falę wzrostową.

Wariant ten jest jednak mało prawdopodobny. Linii wsparcia jest kilka. Pierwsza jest przyśpieszona linia trendu wzrostowego zaczepiona o dołki z pierwszych dni lipca i ostatniego piątku. Razem z linią oporu tworzy ona klin zwyżkujący. Formacja ta ma negatywną wymowę. Przełamanie jej dolnego ramienia zapowiadałoby głęboką korektę, lub nawet odwrócenie trendu wzrostowego. Potwierdzeniem istotności klina jest negatywna dywergencja na RSI.

Drugim wsparciem jest wewnętrzna linia trendu biegnąca przez szczyty z 15 maja i 20 czerwca oraz przez dołki z 9 i 25 lipca. Wcześniej (od maja do lipca) linia ta stanowiła górne ograniczenie wzrostowego kanału trendowego. Przyśpieszenie wzrostu na początku lipca spowodowało przełamanie linii i tym samym wybicie górą z tego kanału. Od tamtej pory kontrakty poruszają się w nowym kanale trendowym, równoległym do poprzedniego, ale położonym wyżej. Z wtorkowego odbicia od górnej linii nowego kanału wynika, że kontrakty w najbliższych dniach powinny spaść w okolice dolnej linii (1330 pkt), a później kontynuować główny trend wzrostowy.

Obie opisane linie wsparcia znajdują się w pobliżu poniedziałkowej luki hossy i razem z nią tworzą coś w rodzaju węzła, który powinien działać jako silne wsparcie. Z drugiej strony przełamanie tego węzła oznaczałoby powstanie za jednym razem kilku negatywnych sygnałów. Byłaby to zapowiedź poważnego spadku.