Papiery Simple należą w ostatnim okresie do najchętniej kupowanych akcji na giełdzie. Tylko w drugiej połowie lipca zyskały na wartości 33,3%. Hossa nie ma jednak uzasadnienia w fundamentach spółki. Brak środków z emisji publicznej (akcje sprzedawane były na przełomie maja i czerwca) spowodował, że nie udało się jej rozwiązać problemów z bieżącą płynnością. - Nasz cash-flow już się nie pogarsza - zapewnia Sławomir Siedlarski, prezes Simple. Integrator ma jednak nadal kłopoty z terminowym wypłacaniem wynagrodzeń pracownikom.

Poprawy Simple oczekuje dopiero w czwartym kwartale br. Spółka liczy na ożywienie gospodarcze. Spore nadzieje wiąże z uczestnictwem w programie PARP "Innowacje i technologie dla rozwoju przedsiębiorczości". Dzięki temu klienci Simple mogą oczekiwać na częściowy zwrot kosztów wdrożeń realizowanych przez informatyczną firmę. - Liczymy, że tego typu umowy zapewnią nam ponad 20% sprzedaży - deklaruje prezes Simple.

Spółka w ostatnich dniach odkupiła 18 tys. własnych akcji od Raiffeisen Capital Investment Polska (za każdą zapłaciła 0,8 zł; wczoraj na giełdzie walory Simple kosztowały 1,96 zł). Papiery były częścią programu opcyjnego. Transza nie została jednak wykorzystana. - Spółce nie udało się osiągnąć wyników ekonomicznych, które uruchamiały pakiet - mówił S. Siedlarski.

Jak zapewnia prezes, Simple nie ma jeszcze opracowanego scenariusza, co zrobić z akcjami. Nie można jednak wykluczyć, że tak jak to miało miejsce w MCI Management, papiery trafią do uprawnionych osób z kadry menedżerskiej po cenie wyraźnie odbiegającej od wyceny rynkowej. Będzie to dla nich dodatkowa premia. - Decyzję w tej sprawie podejmie rada nadzorcza - stwierdził S. Siedlarski.