Oczywiście, że tworząc taki tuw, nie wymyślamy prochu. Raczej chodzi tu o twórczą adaptację idei tuw do polskich warunków. Trzeba się zastanowić, jak wciągnąć do tego przedsięwzięcia naszych rolników. Po pierwsze, należy ich przekonać, że dzięki temu, iż tuw działa na zasadzie non-profit, będą oni mogli liczyć na niższe stawki w ubezpieczeniach. Część z tych "oszczędności" mogą przeznaczyć na zakup udziałów w tuwie, przez co rolnicy będą mogli się czuć współwłaścicielami. Inne korzyści to na przykład wyższy fundusz prewencyjny. Będzie on mógł być przeznaczany na aktywizację spółek wodnych, czyszczenie rowów melioracyjnych, dzięki czemu zapobiegnie się zalaniom. Dopiero gdy taki tuw zacznie działać i rolnicy będą się w nim ubezpieczać, można przejść do drugiego etapu - stworzenia odrębnego funduszu klęsk żywiołowych, o którym mówiłem wcześniej.
Ile czasu potrzeba, aby takie towarzystwo nie tylko powstało, ale też osiągnęło odpowiednią wielkość?
Jeżeli udałoby się dobrze powiązać działalność tuwu ze strukturami instytucji i organizacji rolniczych oraz z systemem dopłat pośrednich i bezpośrednich, czy unijnymi programami wspierającymi rozwój wsi, jak SAPARD, to myślę, że za trzy do pięciu lat mielibyśmy do czynienia w ubezpieczeniach rolnych z diametralnie inną sytuacją niż obecna.
Wróćmy jednak do początku naszej rozmowy. A może powodem, dla którego polscy rolnicy nie chcą chronić swojego majątku, jest, oprócz relatywnie wysokich cen czy niskiej świadomości ubezpieczeniowej, brak odpowiedniej oferty rynkowej?
Od zawsze byłem zwolennikiem myślenia o ubezpieczeniach z punktu widzenia rolnika, a nie tylko zakładu ubezpieczeń. Kto powiedział, że trzeba ubezpieczać plony, a nie wystarczy, iż ochroną obejmiemy nakłady pod produkcję? Po drugie, należy umiejętnie wmontować się w obieg pieniądza w rolnictwie, gdzie jak nigdzie indziej występuje sezonowość produkcji (w rolnictwie towarowym - przyp. redakcji). Jak? Przykłady można mnożyć. Krowy mleczne można ubezpieczyć mlekiem, czyli potrącać składki z puli, którą mleczarnia płaci rolnikowi co miesiąc. Po trzecie w procesie ubezpieczania powinny partycypować zakłady przetwórcze, zamawiające produkty rolników, banki spółdzielcze oraz firmy wytwarzające i dostaczające środki do produkcji rolnej.