Jeszcze kilka dni temu Kredyt Bank rozważał sponsorowanie Legii w rundzie jesiennej. Jednak w ostatnich dniach zrezygnował z tego zamiaru. Jego logo pojawiło się na koszulkach stołecznego klubu rok temu. Bank zdecydował się wówczas na ten krok z powodu zadłużenia Legii (około 3 mln zł). W zamian za sponsoring rezygnował on z dochodzenia znacznej części wierzytelności. Było to korzystne dla banku, bo miał reklamę i jednocześnie mógł w ten sposób odzyskać część długu od klubu.
Teraz - po rezygnacji ze sponsorowania - prawdopodobnie przystąpi do windykacji wierzytelności. Zadanie to może okazać się trudne do realizacji. Klub nie ma bowiem pieniędzy.
Obecnie Legia szuka innego sponsora, który wyłożyłby 1 mln dolarów rocznie. Na tyle klub wycenia umieszczenie logo firmy na koszulkach piłkarzy oraz reklam na stadionie. Od dawna rozmawia w tej sprawie z Browarami Warszawskimi. Nie wiadomo jednak, czy są jakieś ustalenia w tej sprawie.
- Nie znam decyzji Kredyt Banku. Nie otrzymaliśmy od niego jeszcze żadnej korespondencji - powiedział nam Piotr Strejlau, rzecznik Legii. Dodał, że klub prowadzi rozmowy w sprawie sponsoringu także z kilkoma innymi firmami. Nie ujawnił jednak, kto jest tym zainteresowany. Stwierdził tylko, że wśród nich nie ma instytucji finansowej.
Niewykluczone że w przyszłości sytuacja ta może się zmienić. Takiego zadania mógłby się podjąć np. Pekao, którego prezesem za dwa miesiące zostanie Jan Krzysztof Bielecki, były premier i najlepszy piłkarz wśród polityków.