Reklama

Na rynku zrobiło się cias

Inwestorzy zachęceni bardzo dobrymi wynikami funduszy akcyjnych wpłacają do nich nowe środki. Wstępne dane za lipiec wskazują, że napłynęło dużo więcej pieniędzy niż w poprzednich miesiącach. Tymczasem zarządzający już teraz przyznają, że mają problem z ulokowaniem nowego kapitału na rynku.

Publikacja: 02.08.2003 10:08

W czerwcu aktywa funduszy inwestujących w akcje (agresywnych, zrównoważonych i stabilnego wzrostu) zwiększyły się o 571 mln zł. Wyniki lipcowe powinny być dużo lepsze. Tylko majątek podmiotów akcyjnych Pioneera wzrósł w zeszłym miesiącu o ok. 500 mln zł. Rekordowy przyrost aktywów, o ponad 120 mln zł, zanotowało ING. Fundusze akcyjne Skarbca powiększyły się o ok. 80 mln zł, PKO/Credit Suisse - o ok. 70 mln zł, a DWS - o 50 mln zł. Wysokie zyski przyciągają klientów.

Powód: bardzo wysokie stopy zwrotu z inwestycji w akcje. Najlepsze fundusze agresywne zyskały od początku roku 30-40%.

TFI cieszą się, że popularność funduszy akcyjnych rośnie, bo opłaty za zarządzanie w takich podmiotach są dużo większe niż w obligacyjnych czy pieniężnych. Napływ nowych środków utrudnia jednak pracę zarządzającym.

- Już mamy problem z ulokowaniem nowych środków na rynku. Dziennie do naszych funduszy napływa teraz po kilka milionów złotych - twierdzi Sebastian Buczek, wiceprezes ING TFI (według szacunków analityków, free float warszawskiej giełdy wynosi obecnie ok. 40 mld zł). - A to dopiero początek procesu przekształcania oszczędności Polaków z instrumentów bezpiecznych w bardziej agresywne - dodaje. - Potencjał polskich oszczędności jest znacznie większy od możliwości absorbcyjnych rynku kapitałowego - dodaje Mariusz Adamiak, dyrektor inwestycyjny w Pioneerze.

Według Pawła Bogusza, odpowiedzialnego za inwestycje funduszy DWS, największym problemem związanym z napływem nowych środków jest zmiana struktury portfela. - Zarządzający ma wtedy dylemat, czy utrzymać poprzednią strukturę, dokupując akcji za wszelką cenę, czy robić to stopniowo. W tym drugim wypadku ryzykuje jednak, że jeśli kursy będą nadal rosły, to wyniki funduszu będą gorsze od rynku - mówi. Poza tym, inwestorzy mogą być niezadowoleni, jeśli wpłacają pieniądze do funduszu, który powinien lokować w akcje np. 95% portfela, a okazuje się, że jest to tylko 80%.

Reklama
Reklama

Z czasem sytuacja może się jeszcze pogorszyć, jeżeli koniunktura na giełdzie utrzyma się i popularność funduszy akcyjnych jeszcze wzrośnie. Według S. Buczka, dopóki miesięczne wpływy do podmiotów akcyjnych utrzymują się na poziomie kilkuset mln zł, to zarządzający są sobie w stanie z tym poradzić. W opinii P. Bogusza, poważne problemy zaczynają się, gdy w krótkim czasie aktywa funduszu powiększają się o więcej niż 10%. Czas inwestować za granicą

Sposobem na ominięcie kłopotów związanych z niską płynnością GPW są inwestycje zagraniczne. Decyduje się na nie coraz więcej funduszy. Problem jednak w tym, że według zarządzających, na polskim rynku zarabia się obecnie więcej niż za granicą.

Zbyt mała płynność i różnorodność spółek notowanych na GPW spowodowały również, że TFI ujednolicają swoją ofertę. Rezygnują z funduszy specjalizujących się w konkretnych branżach, w firmach określonej wielkości, przekształcając je w "uniwersalne" podmioty akcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama