W czerwcu, w odpowiedzi na wcześniej pojawiające się zarzuty, na NYSE przeprowadzono łącznie 10 reform. Dotyczyły one m.in. podawania do wiadomości publicznej zarobków najważniejszych urzędników giełdy i zakazu łączenia stanowisk. Ponadto zmieniono obsadę komitetów: kompensacyjnego i audytorskiego, tak by składały się tylko z osób spoza firm związanych z obrotem papierami wartościowymi.

Giełda była krytykowana za to, że trzech najwyższych rangą członków jej zarządu, na czele z prezesem Richardem Grasso, zasiadało w radach nadzorczych spółek, których akcje są notowane na nowojorskim parkiecie oraz za to, że prawie połowa z 27 dyrektorów NYSE wywodzi się ze spółek z nowojorskiego parkietu. To, że giełda może nominować dyrektorów bez żadnego wpływu z zewnątrz, nie jest mile widziane przez inwestorów.

Grasso jest obecnie w radzie nadzorczej Home Depot, której szef, Kenneth Langone, jest jednym z dyrektorów w NYSE. Langone uczestniczył w ustalaniu pensji dla Grasso, która w 2001 r. wyniosła ponad 15 mln USD, a w ub.r. 12 mln USD. W czerwcu br. Grasso poinformował, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy zrezygnuje z funkcji w Home Depot. Wiceszefowie NYSE, Robert Britz i Catherine Kinney, piastują wysokie stanowiska odpowiednio w Stanley Works i MetLife. Zapowiedzieli oni rezygnacje z tych posad przed końcem br. Britz jest ponadto szefem firmy Securities Industry Automation, zajmującej się obróbką danych, która jest współwłasnością NYSE i American Stock Exchange.

Przy okazji czerwcowych reform prezes Grasso powiedział, że zmiany przeprowadzone na nowojorskiej giełdzie były pierwszym krokiem w serii inicjatyw mających zbliżyć standardy zarządzania w NYSE do takich, jakie są wymagane od spółek na niej notowanych. NYSE jest organizacją typu "non-profit", której właścicielami jest 1366 jej członków. Jako spółka niepubliczna NYSE nie jest zobowiązana do przestrzegania tych samych reguł, które obowiązują firmy z jej parkietu. Bloomberg