Reklama

Kontynuacja trendów bocznych

Najważniejsze światowe indeksy utknęły w trendzie bocznym. S&P 500 już ponad miesiąc krąży między 975 pkt a 1010 pkt. Wobec marazmu na rynku akcji uwaga inwestorów skupia się na rynku walutowym, gdzie zagrożony jest trwający od początku 2002 roku trend wzrostowy euro względem dolara. Na giełdzie w Tokio, która w ostatnim czasie porusza się swoim rytmem, Nikkei nie dał rady przekroczyć 10 tys. punktów.

Publikacja: 02.08.2003 10:45

Do marca tego roku na rynku występowała zależność, zgodnie z którą umacnianiu się euro względem dolara towarzyszyły spadki kursów akcji. Ogólnoświatowe spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego sprawiło jednak, że w Stanach Zjednoczonych dostrzeżono możliwe korzyści wynikające z osłabienia dolara. Ostatnio obowiązuje pogląd, że słaby dolar wzmacnia amerykańską gospodarkę (zwiększa wpływy eksporterów) oraz zmniejsza deficyt na rachunku bieżącym. A szybko rozwijająca się gospodarka to chyba jedyny czynnik, który może pomóc utrzymać wysokie wyceny amerykańskich korporacji.

Trend się zmienia

Idąc tym tropem rozumowania, zmiana trendu na parze walutowej Eur/USD może amerykańskiej gospodarce - i co za tym idzie tamtejszemu rynkowi akcji - nie wyjść na dobre. A do takiej istotnej zmiany trendu jest bardzo blisko. Wartość euro rośnie od początku 2002 roku. Ostatnia fala wzrostowa wyniosła notowania wspólnej waluty do 1,182 USD. I w tym miejscu zwyżka skończyła się. Po trzytygodniowej konsolidacji notowania wybiły się w dół. Od czerwcowego szczytu euro straciło już 5%, spadek wynikający z wysokości konsolidacji został zrealizowany. Zniżkę udało się zatrzymać dopiero na linii trendu, która obejmuje notowania od marca 2002 roku. Po kilkudniowym odbiciu wsparcie to jest ponownie testowane.

Kurs 1,1 dolara za euro jest istotny także dlatego, że na tym poziomie ukształtował się szczyt w marcu. Zejście poniżej tej wartości złamałby strukturę długoterminowego trendu wzrostowego. Mielibyśmy wtedy do czynienia z korektą całej zwyżki i spadek euro potrwałaby w takim wypadku przynajmniej do 1,05 USD.

Coraz bliżej trójkąta

Reklama
Reklama

Trend krótkoterminowy na S&P 500 od połowy czerwca (od kiedy przestało rosnąć euro) ma kierunek boczny. Do niedawna ta konsolidacja układała się w formację podwójnego szczytu. Wraz z upływem czasu trend boczny zmienia swój charakter - teraz bliżej mu do symetrycznego trójkąta. Różnica między obydwiema formacjami jest dość zasadnicza. O ile podwójny szczyt stanowi z reguły wstęp do spadków, o tyle trójkąt symetryczny to formacja korekcyjna, z której wybicie częściej następuje zgodnie z kierunkiem wcześniejszego trendu. Przebieg czwartkowej sesji, w czasie której indeks osiągnął nawet 1004 punkty, żeby zamknąć się ledwie na 990 pkt, pokazuje, że z realizacją takiego scenariusza mogą być kłopoty. Szczególnie że takie "ściągnięcie" kursów zdarzyło się już w lipcu po raz drugi. Przed dwoma tygodniami S&P 500 najpierw podskoczył do 1015 pkt, żeby zakończyć notowania na poziomie 1003 pkt.

Kierunek wybicia z konsolidacji może mieć wpływ nie tylko na kierunek trendu krótkoterminowego, ale może decydować o koniunkturze w długim terminie. Indeks S&P 500 wciąż jest "świeżo" po wybiciu z 10-miesięcznej konsolidacji. Jej górne ograniczenie znajduje się na 940 pkt i byłoby dobrze, gdyby w czasie korekty wzrostów indeksnie spadł poniżej tej wartości. Powinien zatem tę korektę rozpocząć z jak najwyższego pułapu. Wybicie z budowanego od ponad miesiąca trójkąta górą pozwoliłoby osiągnąć wystarczająco wysoki poziom.

Europa też w trendzie

bocznym

Od połowy czerwca trwa konsolidacja na wykresie indeksu Dow Jones Euro Stoxx (DJES), reprezentującego notowania spółek europejskich. W ramach trendu bocznego wskaźnik porusza się między 2360 i 2530 pkt. Ostatnie dni znacznie zbliżyły wykres indeksu do górnego ograniczenia trendu bocznego i wiele wskazuje na to, że wybicie będzie zgodne z kierunkiem wcześniejszego trendu. Rynek ciągną w górę spółki niemieckie (DAX zbliża się do 3,5 tys. punktów), rosnąć zaczęły także notowania na giełdzie w Londynie, która do niedawna pełniła rolę hamulcowego. Wybicie indeksu DJES z konsolidacji w górę byłoby dobrym prognostykiem dla giełdy w Warszawie.

10 tysięcy punktów Nikkei

Reklama
Reklama

Po dwóch miesiącach ostrych wzrostów na giełdzie w Tokio Nikkei 225 osiągnął 10 tysięcy punktów. Na razie dwie próby sforsowania tej bariery zakończyły się niepowodzeniem i indeks znalazł się w trendzie bocznym. Dolne ograniczenie konsolidacji znajduje się na poziomie 9,5 tys. i spadek poniżej tej wartości będzie równoznaczny z pojawieniem się na wykresie podwójnego szczytu. Wprawdzie zasięg spadku wynikający z formacji nie jest duży (500 pkt), ale trend krótkoterminowy zmieni się w takim wypadku na spadkowy. n

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama