Restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego trwa od początku przemian gospodarczych. Z problemem branży próbowało sobie poradzić 9 ministrów. Opracowali 5 programów naprawy. Ostatni przyjęty został w styczniu tego roku, a zmodyfikowany ostatnio ujrzał światło dzienne w postaci projektu ustawy o restrukturyzacji górnictwa.
Nikt już nie chce węgla
Głównymi przyczynami kłopotów tego sektora jest załamanie popytu wewnętrznego. Polska gospodarka nie potrzebuje już tyle węgla, co kiedyś. Ponadto na rynku międzynarodowym można kupić węgiel po cenie niższej, niż wynosi koszt wydobycia w polskich kopalniach. Stąd wynika, że eksport jest nieopłacalny, a polscy odbiorcy wolą kupić towar za granicą. Od lat zatem górnictwo generuje straty. Łącznie, w latach 1990-2000 wyniosły one 18 mld zł, a w przeliczeniu na ceny z 2001 r., aż 32,7 mld zł. W tym okresie na restrukturyzację wydano 19,5 mld zł w cenach nominalnych (a w cenach z 2001 r. - około 40 mld zł). Zatem cała pomoc publiczna dla górnictwa szła na pokrycie generowanych przez branżę strat.
Najwyższa Izba Kontroli wyjaśnia niepowodzenie dotychczasowych prób naprawy sytuacji górnictwa zwykłym brakiem koncepcji. - W okresie 1990-2000 brak było spójnej, długofalowej polityki gospodarczej państwa wobec sektora górnictwa - czytamy w raporcie NIK. Każdy rząd miał inny pomysł na górnictwo. Nowe plany zawierały ostrą krytykę poprzednich programów. Na dodatek, na co wskazuje NIK, żaden program nie miał na celu załatwienia sprawy w długim terminie, liczyły się głównie rozwiązania doraźne. "We wszystkich kolejnych programach przyjmowano, że prowadzona restrukturyzacja ma doprowadzić w ciągu 1-3 lat do rentowności sektora, nie określając jednocześnie, czy po jej zakończeniu w dalszym ciągu będzie konieczne stałe finansowe wspieranie sektora z budżetu państwa" - pisze NIK w raporcie.
Program wystarczy przyjąć