Resort finansów oferował wczoraj bony roczne o wartości 700 mln zł. Wszystkie papiery zostały sprzedane, a popyt był ponadczterokrotnie większy od oferty. Średnia dochodowość spadła do 4,94%, z 4,97% przed tygodniem.
- Podaż bonów była stosunkowo niewielka. Poza tym, w ostatnim czasie papiery te stały się bardziej atrakcyjne od lokat na rynku międzybankowy - ocenia Agnieszka Decewicz, analityk banku Pekao. Na czterech sierpniowych przetargach ministerstwo ma zaoferować bony o łącznej wartości 3,2 mld zł, wobec 4,5 mld zł w lipcu. Sprzedawane będą tylko papiery roczne. Za tydzień podaż wyniesie 600 mln zł.
W poniedziałek nieznacznie poprawił się też nastrój na rynku obligacji. Spadała rentowność papierów dwu- i pięcioletnich oraz dziesięciolatek. To dobrze wróży środowej aukcji. MF chce wystawić na sprzedaż papiery dwuletnie o wartości 2,8 mld zł (na poprzednim przetargu oferowało obligacje o wartości 2,5 mld zł).
- Papiery powinny znaleźć nabywców - twierdzi Jarosław Dyrała, dealer z Deutsche Banku. Popyt na nasze obligacje na poprzednich aukcjach był stosunkowo wysoki, chociaż na rynku wtórnym ceny od pewnego czasu spadają. Najbardziej traciły papiery o najdłuższych terminach do wykupu, dziesięcio - i pięciolatki. Powód: przecena obligacji na świecie i obawy o duży wzrost deficytu budżetowego w przyszłym roku (oznaczałoby to konieczność znaczącego zwiększenia emisji papierów skarbowych). Najmniej traciły natomiast dwulatki, które uważane są za mniej ryzykowne. Wczoraj po południu ich rentowność wynosiła 4,96%.
W opinii specjalistów, środowa aukcja może być przełomowa dla polskiego rynku papierów dłużnych. Jeśli zakończy się sukcesem, powinna powstrzymać tendencję spadkową cen, która utrzymuje się od połowy czerwca. n