Nie chodzi o to, abyśmy mieli spełnić jakieś abstrakcyjne kryteria narzucone prze zbrukselskich biurokratów. Nie chodzi nawet o to, aby za wszelką cenę przyjąć euro. Chodzi o to, że spełnienie kryteriów z Maastricht oznacza osiągnięcie podstaw do długookresowego zrównoważonego wzrostu.
Od wielu lat słyszymy, że Polska musi spełnić kryteria z Maastricht. Po co? Tu padają różne odpowiedzi. W najlepszym razie mówi się, że po to, aby móc przyjąć euro. Wszyscy ci, którzy reagują nerwowo na sam dźwięk słowa "euro", rzucają się więc momentalnie do walki.
- Euro? A po co nam euro? Wystarczy popatrzeć, co dzieje się obecnie w strefie wspólnej waluty. Recesja! - oto zdanie, które najczęściej można usłyszeć od eurosceptyków. - Skoro więc euro jest nam niepotrzebne, to po co spełniać jakieś tam kryteria - dodają. W rzeczywistości sprawa jest oczywiście o wiele bardziej skomplikowana i naprawdę trudno postawić tezę, że to właśnie wprowadzenie wspólnej waluty ograniczyło rozwój europejskiej gospodarki. Co my możemy zyskać na euro? Przede wszystkim zmniejszenie tzw. kosztów finansowania (a więc po prostu niższe stopy procentowe), zmniejszenie kosztów transakcyjnych (wynikających np. z wymiany złotego na euro) oraz likwidację ryzyka kursowego (jak jest ono istotne, wie każdy importer i eksporter). Jest też parę niebezpieczeństw, jak choćby ryzyko wzrostu inflacji. Jednak bilans wydaje się zdecydowanie na plus.
Są też tacy, którzy próbę realizacji postulatów z Maastricht traktują jako chęć poddania się biurokratom z Brukseli. - Nie możemy robić wszystkiego, co nam każą. Zmuszają nas do spełnienia jakichś bezsensownych kryteriów - powiadają. Nic bardziej błędnego.
Kryteria z Maastricht rzeczywiście są warunkami, bez spełnienia których nie można przyjąć wspólnej waluty. Ale ich spełnienie ma znacznie istotniejszy wymiar. Cóż one bowiem oznaczają? Ograniczenie deficytu budżetowego to nic innego, jak stworzenie podstaw do szybszego wzrostu gospodarczego. Jeśli państwo mniej się zadłuża, to nie stanowi tak silnej konkurencji dla innych sektorów na rynkach finansowych, mniej bowiem emituje papierów skarbowych. Rynkowe stopy procentowe są relatywnie niższe, co oznacza mniejsze koszty finansowania.