Reklama

O kryteriach z Maastricht

Trudno postawić tezę, że to właśnie wprowadzenie wspólnej waluty ograniczyło rozwój europejskiej gospodarki

Publikacja: 06.08.2003 10:01

Nie chodzi o to, abyśmy mieli spełnić jakieś abstrakcyjne kryteria narzucone prze zbrukselskich biurokratów. Nie chodzi nawet o to, aby za wszelką cenę przyjąć euro. Chodzi o to, że spełnienie kryteriów z Maastricht oznacza osiągnięcie podstaw do długookresowego zrównoważonego wzrostu.

Od wielu lat słyszymy, że Polska musi spełnić kryteria z Maastricht. Po co? Tu padają różne odpowiedzi. W najlepszym razie mówi się, że po to, aby móc przyjąć euro. Wszyscy ci, którzy reagują nerwowo na sam dźwięk słowa "euro", rzucają się więc momentalnie do walki.

- Euro? A po co nam euro? Wystarczy popatrzeć, co dzieje się obecnie w strefie wspólnej waluty. Recesja! - oto zdanie, które najczęściej można usłyszeć od eurosceptyków. - Skoro więc euro jest nam niepotrzebne, to po co spełniać jakieś tam kryteria - dodają. W rzeczywistości sprawa jest oczywiście o wiele bardziej skomplikowana i naprawdę trudno postawić tezę, że to właśnie wprowadzenie wspólnej waluty ograniczyło rozwój europejskiej gospodarki. Co my możemy zyskać na euro? Przede wszystkim zmniejszenie tzw. kosztów finansowania (a więc po prostu niższe stopy procentowe), zmniejszenie kosztów transakcyjnych (wynikających np. z wymiany złotego na euro) oraz likwidację ryzyka kursowego (jak jest ono istotne, wie każdy importer i eksporter). Jest też parę niebezpieczeństw, jak choćby ryzyko wzrostu inflacji. Jednak bilans wydaje się zdecydowanie na plus.

Są też tacy, którzy próbę realizacji postulatów z Maastricht traktują jako chęć poddania się biurokratom z Brukseli. - Nie możemy robić wszystkiego, co nam każą. Zmuszają nas do spełnienia jakichś bezsensownych kryteriów - powiadają. Nic bardziej błędnego.

Kryteria z Maastricht rzeczywiście są warunkami, bez spełnienia których nie można przyjąć wspólnej waluty. Ale ich spełnienie ma znacznie istotniejszy wymiar. Cóż one bowiem oznaczają? Ograniczenie deficytu budżetowego to nic innego, jak stworzenie podstaw do szybszego wzrostu gospodarczego. Jeśli państwo mniej się zadłuża, to nie stanowi tak silnej konkurencji dla innych sektorów na rynkach finansowych, mniej bowiem emituje papierów skarbowych. Rynkowe stopy procentowe są relatywnie niższe, co oznacza mniejsze koszty finansowania.

Reklama
Reklama

Ograniczenie deficytu całych finansów publicznych to z kolei spadek kosztów zadłużenia no i wzrost wiarygodności. Akurat w tej kwestii polska konstytucja stawia równie surowe wymagania. Konieczność ograniczenia inflacji jest jednym z priorytetów stabilnego rozwoju w długim okresie. Wzrost gospodarczy przy wysokiej inflacji zawsze jest krótkotrwały. Przerabialiśmy to już w Polsce. Pozostaje kwestia wysokości stóp procentowych. Po części jest ona związana z kryterium inflacyjnym. Poza tym zbyt wysokie stopy to z jednej strony zachęta do penetracji rynków finansowych przez kapitał spekulacyjny, z drugiej negatywne oddziaływanie na wzrost gospodarczy (wysokie koszty finansowania).

Cóż więc oznacza spełnienie tych czterech kryteriów (piąte jest już ściśle związane z przyjęciem euro i dotyczy stabilizacji kursu, ono zresztą też jest korzystne, bo dbanie o stabilny kurs walutowy to ograniczenie ryzyka kursowego)? Ich spełnienie oznacza, że tworzy się warunki do szybkiego wzrostu gospodarki (relatywnie niskie stopy rynkowe, brak efektu "wypychania" innych sektorów przez państwo, wzrost wiarygodności), przy jednoczesnym ograniczeniu inflacji. Innymi słowy mamy podstawy do szybkiego, stabilnego, długookresowego wzrostu. I to dlatego właśnie powinniśmy jak najszybciej dążyć do spełnienia kryteriów z Maastricht. Bez względu na to, czy jesteśmy zwolennikami wejścia do strefy euro czy też nie. n

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama