ŁDA Invest (dawna Łódzka Drukarnia Akcydensowa) od dłuższego już czasu nie prowadzi żadnej działalności operacyjnej. Jedyne przychody osiąga z wynajmu nieruchomości w Łodzi. - Są one w całości zabierane przez komorników na poczet naszych długów - przyznał Zdzisław Tokarski, prezes spółki. Po I półroczu zadłużenie ŁDA Invest przekroczyło 60 mln zł. Przychody ze sprzedaży w tym okresie to 135 tys. zł.
Brak pieniędzy
- Brakuje nam środków na podstawowe wydatki, m.in. obsługę księgową. Sam nie pobieram pensji od kilkunastu miesięcy. Utrzymuję się z emerytury - powiedział. Brak środków powoduje, że ŁDA Invest nie przekazało dotąd raportu rocznego za 2002 r. - Na wynajęcie audytora trzeba około 30 tys. zł. Żeby uzbierać taką kwotę, muszę przez kilka miesięcy gromadzić wszystkie środki wpływające do firmy - mówił Z. Tokarski. Spółka poinformowała niedawno, że dołoży starań, żeby raport ukazał się do połowy października br. Prezes zapowiada, że już wkrótce podejmie działania zmierzające do wycofania ŁDA z obrotu giełdowego i publicznego. Wcześniej na taki krok nie zgadzali się udziałowcy liczący, że ŁDA Invest ma szanse na przetrwanie. - Na ostatnim walnym (30 czerwca - przyp. red.) miały zostać zaprezentowane założenia planu ratunkowego. Inwestor, który miał je przedstawić (Piotr Tafel - przyp. red.), nie miał jednak nic do zaproponowania - powiedział prezes, który uważa, że nie ma już żadnych szans na uratowanie firmy.
Upadłość się ślimaczy
W sądzie na rozpatrzenie czeka wniosek zarządu o ogłoszenie upadłości. Kilka kolejnych wniosków złożyli także wierzyciele firmy. Sprawa była już kilkakrotnie przekładana. Na ostatnim posiedzeniu (w lipcu br.) zapadła decyzja o przeniesieniu sprawy do Łodzi, gdzie mieści się majątek przedsiębiorstwa (nieruchomości). Nowy termin rozprawy nie został wyznaczony. - Sądzę, że musimy poczekać kolejne 5-6 miesięcy - stwierdził Z. Tokarski.