Leszek Kwiatek trafił do rady Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego w marcu zeszłego roku. Zmian w radzie dokonano pod pretekstem ograniczenia kosztów działalności spółki - liczbę członków ograniczono wówczas z 9 do 5. Według danych nadzoru, średnie miesięczne wynagrodzenie członka rady nadzorczej majątkowego zakładu ubezpieczeń wynosiło w ub.r. około 8 tys. zł brutto. To, że wybór nie był przypadkowy, świadczy fakt, że przy okazji usunięto z rady osoby, które nie były kojarzone z nowym układem politycznym (m.in. Zygmunta Kostkiewicza, odwołanego kilka miesięcy wcześniej prezesa PZU). Za zmianami głosowali przedstawiciele m.in. Skarbu Państwa, KGHM, PZU i PZU Życie.

Problem w tym, że Leszek Kwiatek w momencie powołania był dyrektorem generalnym Poczty Polskiej, czyli osobą pełniącą funkcje publiczne. Poczta nigdy nie była udziałowcem PTR. Zgodnie z ustawą o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej (tzw. ustawą antykorupcyjną), takie osoby obejmuje zakaz pracy w radach nadzorczych spółek handlowych, chyba że reprezentują w nich Skarb Państwa. Sam Kwiatek twierdził, że tak właśnie było. Od osoby, która była uczestnikiem tamtego walnego, dowiedzieliśmy się, że Leszka Kwiatka od początku przedstawiano jako nowego przedstawiciela KGHM w radzie PTR. Kwiatek ponownie "dał" się wybrać do rady w czerwcu tego roku.