Jesień to bardzo ciekawy czas dla inwestorów. W ciągu ostatnich 6 lat główne amerykańskie indeksy, niezależnie od dominującego na rynku trendu, rokrocznie zaliczały średnioterminowy dołek na przełomie września i października. Wiele wskazuje na to, że również w tym roku będzie podobnie. Wtorkowy spadek S&P500 poniżej 975 pkt (dolne ograniczenie trendu bocznego), niezależnie od tego, czy w ciągu najbliższych dni indeks spróbuje jeszcze powrócić powyżej tego poziomu, każe oczekiwać, że ostatnie dwa miesiące były modelowo przeprowadzoną dystrybucją akcji. Tym samym najbliższe tygodnie powinny upłynąć pod znakiem spadków. Pułapka hossy (fałszywe zanegowanie formacji RGR) w jaką w czerwcu wpadły byki, w połączeniu z licznymi sygnałami sprzedaży wygenerowanymi na wskaźnikach, tworzą realne zagrożenie spadkami S&P500 nawet do zeszłorocznych minimów.
Nieco lepiej w tym czasie powinien zachowywać się rynek technologiczny. Na chwilę obecną nie ma powodów, żeby zakładać, aby na fali jesiennej dekoniunktury Nasdaq Comp. mógł przełamać wsparcie, jakie na poziomie 1488 pkt, tworzą szczyt z listopada ub.r., dołek z maja br. oraz roczna linia trendu wzrostowego. Czyli ewentualna przecena nie powinna przekroczyć 10%.
Niedźwiedzie zadomowiły się również na rynku japońskim. Wczorajszy spadek Nikkei doprowadził do przełamania silnego wsparcia, jakie na poziomie 9278-9353 pkt. Tworzyła go luka hossy z 2 lipca br. Otwiera to drogę do dalszych spadków. Pomimo tego, byki nie mają się o co martwić. Patrząc bowiem na rynek z nieco dłuższej perspektywy, trudno nie zauważyć, że obserwowane osłabienie to tylko korekta wcześniejszych silnych wzrostów. Wzrostów, które w ciągu dwóch miesięcy podniosły indeks o 30%, doprowadzając do przełamania trzyletniej linii trendu spadkowego. Stąd też, nie ma powodu, żeby obecne pogorszenie koniunktury traktować inaczej, jak tylko ruch powrotny do opisywanej linii bessy. Tym samym maksymalny zasięg zniżki to 8800 pkt, gdzie aktualnie przebiega opisywana wyżej linia bessy. n