Po informacji o wybuchu bomby przed ambasadą Jordanii w Bagdadzie ropa naftowa ponownie wczoraj zdrożała. Wśród uczestników rynku zwiększyło to obawy o stabilizację sytuacji w Iraku, który ma największe po Arabii Saudyjskie złoża ropy na świecie. Do wybuchu doszło rano i gdy tylko agencje opublikowały tę wiadomość ropa zdrożała w Londynie o 41 centów, a więc o 1,3% w stosunku do środowego zamknięcia. Później emocje nieco opadły i po południu baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu kosztowała 29,80 USD wobec 29,48 USD na zamknięciu dzień wcześniej.
Rynek miedzi czekał na wyniki głosowania górników z chilijskiej kopalni Escondida w sprawie strajku. Głosowanie miało odbyć się wczoraj po pierwszej zmianie, a więc w nocy naszego czasu. Działacze związkowi ujawnili, że zarządzająca kopalnią spółka BHP Billiton nie podniosła oferty podwyżek płac z proponowanych w ub. tygodniu 1,5%. Gotowa jest jedynie więcej środków przeznaczyć na budownictwo mieszkaniowe, oświatę i ochronę zdrowia dla pracowników i ich rodzin. Górnicy chcą podwyżki płac o 3%. W miniony piątek opowiedzieli się za strajkiem, ale w sobotę zgodzili się go zawiesić, gdy zarząd przedstawił nowe propozycje. Na wieść o zawieszeniu strajku miedź staniała w tym tygodniu o 1,7%. Jeśli jednak do niego dojdzie, na pewno znów pójdzie w górę, bo Escondida jest największą kopalnią rudy tego metalu na świecie. Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono po południu na londyńskiej giełdzie 1769 USD, a więc o 7 USD więcej niż na zamknięciu dzień wcześniej.
Cena uncji złota z dostawą w grudniu na nowojorskim rynku Comex wzrosła o 1,1 USD, a więc o 0,3% do 353,5 USD. Przyczyną było osłabienie dolara wobec euro. n