W lipcu rząd francuski przeprowadził pierwszą w tym roku transakcję prywatyzacyjną, sprzedając akcje producenta samochodów Renault. Otrzymał za nie 1,5 mld USD. Ale w minionym tygodniu premier prawie połowę tej kwoty przeznaczył na ratowanie firmy Alstom, producenta m.in. szybkich pociągów TGV. Minister finansów Francis Mer powiedział niedawno, że kursy akcji są jeszcze zbyt niskie, by rząd mógł zdecydować się na sprzedaż papierów Air France.
CAC-40, główny indeks paryskiej giełdy, zyskał w tym roku zaledwie 3,3%, natomiast przez ostatnie trzy lata stracił prawie połowę, co zmniejszyło wartość państwowych udziałów w spółkach. Jednocześnie stagnacja gospodarcza zwiększa deficyt budżetowy, ale premier Raffarin nader rzadko decyduje się na jego redukcję poprzez sprzedaż aktywów. Co więcej, nie respektuje zaleceń Unii Europejskiej dotyczących ograniczenia deficytu i szuka sposobów na ożywienie gospodarcze w redukcji podatków. Z najnowszych prognoz wynika, że francuska gospodarka rozwinie się w tym roku o 0,8%, a więc najwolniej od 10 lat. Bezrobocie sięgnęło w czerwcu 9,5% i rząd aż do przyszłego roku nie spodziewa się zahamowania jego wzrostu.
Akcje jeszcze zbyt tanie
W exposé rządowym wygłoszonym w lipcu ub.r. premier Raffarin zapowiedział wycofanie się państwa ze wszystkich sektorów gospodarki, poza tymi, gdzie w grę wchodzi interes strategiczny. Stanowisko rządu nie zmieniło się, ale wciąż niskie kursy akcji powodują odkładanie realizacji tych planów. Rząd planuje np. sprzedaż aż 40% akcji Air France, drugiej co do wielkości w Europie linii lotniczej. Pakiet ten jest teraz wart ok. 1,2 mld euro. Papiery spółki zdrożały wprawdzie w tym roku o 43%, ale wciąż są o jedną trzecią tańsze niż przed trzema laty.
Pieniądze z prywatyzacji nie mogą być, wg unijnych zasad, przeznaczane na pokrywanie bieżących wydatków rządów. Francja wykorzystuje je do redukcji długu, wspierania innych państwowych firm lub finansowania państwowego funduszu emerytalnego. Na te cele rząd potrzebuje w tym roku 6,7 mld euro.